Czytałem 'Wieki Światła'. Język jakim to napisano rzeczywiście niesamowicie obrazowy, bogaty i działający na wyobraźnię. Kreacja świata robi wrażenie. Niestety gorzej z resztą. Mocno ucierpiała przy tym sama historia, która po mnie osobiście spłynęła jak po kaczce. Kilka tygodni po lekturze nie potrafiłem powiedzieć o czym "Wieki Światła" traktowały. Mydłkowaty główny bohater, nieśpieszne (delikatnie mówiąc) tempo... Czasem miałem wrażenie, że McLeod zwyczajnie napawa się swoim talentem (a zdecydowanie takowy posiada), zapominając przy tym o czytelniku. Dlatego ja z reguły dawkowałem sobie z przyjemnością po 3-4 strony, po to żeby nacieszyć się faktycznie niezwykłym językiem. Później jednak odkładałem książkę, nierzadko na bardzo długo, bo po prostu kompletnie nie czułem potrzeby wiedzieć co się wydarzy dalej.
Natomiast nie da się ukryć, że kilka motywów jest zwyczajnie niesamowitych i na długo zapadających w pamięć. Całościowo jednak poczułem się troszkę rozczarowany, tym bardziej że wcześniej również spotykałem się niemal wyłącznie z entuzjastycznymi opiniami.
Natomiast nie da się ukryć, że kilka motywów jest zwyczajnie niesamowitych i na długo zapadających w pamięć. Całościowo jednak poczułem się troszkę rozczarowany, tym bardziej że wcześniej również spotykałem się niemal wyłącznie z entuzjastycznymi opiniami.
30-06-2009, 18:32






