Mental napisał(a):cgi jedyne, co może, to być coraz ładniejsze, wymuskane i kolorowe, ale nigdy nie osiągnie tego nieokrzesania, brudu i namacalności, które było wizytówką epoki analogowej. cgi to puste rendery, wyzute z przypadkowości życia. zero faktury, zero ziarnistości, zero ludzkiej ręki. poza tym każdy niemal animatroniczny efekt to unikat, podczas gdy te wszystkie cgi plastiki wyglądają identycznie.Nie można jednak sprowadzać tematu do prostego "CGI fe, analog górą!". Owszem, sam jakiś czas temu stwierdziłem że sceny z udziałem modeli w Klasycznej Trylogii SW zjadają na śniadanie rendery z EI-III (zresztą to samo tyczy się również postaci, żaden animek nie dorówna poczciwemu Chewiemu czy nawet modelowi Jabby z EVI), ale są wyjątki gdzie CGI jest jak najbardziej wskazane. Natychmiast przyszedł mi do głowy Davy Jones - przepraszam bardzo, ale nie wyobrażam sobie żeby Bill Nighy łaził z doklejanymi, sterowanymi mackami u twarzy. Ale to banał i chyba każdy ma świadomość, że gdzie analog nie może (i nie powinien) tam CGI pośle.
13-07-2009, 21:31





