Cytat:Nie mam zamiaru napisać ani słowa w obronie King Konga. Nie zamierzam rozmawiać na temat tego filmu, kłócić się, spierać i udowadniać że jest super. Zrozum to w końcu.
Nie oczekuję, że bedziesz próbował bronić Konga i nie dziwię się wcale, że nie masz zamiaru tego robić, bo jego się NIE DA obronić. Nie ma tu raczej racjonalnych argumentów jakie możnabyś przedstawić, jedyne co możesz to powiedzieć, że w tym przypadku film ci się podoba mimo oczywistych wad.
08-10-2007, 20:21
Banned
Liczba postów: 34,153
Liczba wątków: 77
Gieferg, powiedziałem już że nie mam zamiaru rozmawiać na temat King Konga. Pragnienie awantury ze mną o ten film jest u ciebie aż tak silne że prowokujesz ją w każdym możliwym temacie?
Gieferg napisał(a):Nie ma żadnych racjonalnych argumentów jakie mógłbyś przedstawić, jedyne co możesz to powiedzieć, że w tym przypadku film ci się podoba mimo oczywistych wad i tyle.
Skoro to rozumiesz, po co tak uparcie drążysz temat? :roll:
08-10-2007, 20:26
Ambasador białej rasy
Liczba postów: 37,533
Liczba wątków: 375
Gieferg, widzę, że dałeś Gladiatorowi 10/10. oglądałeś directors cut może? ja daje 9/10 wersji kinowej. reżyserskiej niestety nie widziałem.
08-10-2007, 20:27
We wstępie do wersji rozszerzonej Scott zaznacza, że to nei jest wersja reżyserska, bo tą była wersja kinowa :P
Tak widziałem rozszerzoną, 10/10 daję filmowi ogólnie, uważam, że reżyserska jest trochę gorsza, niby dodali parę scen pokazujących jakim świrem jest Kommodus ale to było doskonale wiadomo i bez nich. Film jest troszeczkę za długi w tej wersji.
08-10-2007, 20:30
Miszczu AVTAKa 2014/18/22
Liczba postów: 30,271
Liczba wątków: 67
Jakuzzi napisał(a):Wpisujcie miasta, ktorym podobal sie Spider-Man 3!!!!! :)
Podgórki Małe!!!! 8)
08-10-2007, 22:30
Nowy
Liczba postów: 432
Liczba wątków: 12
Gieferg napisał(a):W takim razie nie mam podstaw by poważnie traktować twoje wypowiedzi na temat innych filmów bo wygląda na to że pewne rzeczy ci przeszkadzają w jednym miejscu a w innym już nie, pewnie w zalezności od wyniku rzutu kostką.
Zboczę trochę z tematu, ale co tam. Taka ocena jest trochę krzywdząca dla Mierzwiaka. Jest sobie taki pan jak Tim Burton, jeden z moich ulubionych reżyserów, którego filmy mogę oglądać w kółko. Wypracował on sobie pewien charakterystyczny styl, który trudno pomylić z czymś innym. W swoim dorobku ten pan ma również Batmany, które są dla mnie całkowicie nie zjadliwe. Teoretycznie wszystko jest na miejscu, ale za każdym razem jak je oglądam odnoszę takie samo wrażenie. Co gorsza nie potrafię wskazać elementu, który psułby mi zabawę, bo inne, podobnie zbudowane filmy Burtona, łykam z szerokim uśmiechem na twarzy.
08-10-2007, 23:06
Cytat: Taka ocena jest trochę krzywdząca dla Mierzwiaka
Wiem. Dlatego ją wycofuję.
Peace.
09-10-2007, 12:45
Legions of the Fog
Liczba postów: 2,290
Liczba wątków: 25
Fajnie Was się czyta - doprawdy.
Transformers? Mi się podobał - poszedłem na film o robotach zmieniających się w cokolwiek i to zobaczyłem. Bomba. Fabuła? Kulała ale oczekiwałem czego innego i się nie zawiodłem.
Tak rozpatrywałbym właśnie filmy - na oczekiwania i na to co się dostaje.
Spielberga lubię w każdej formie, a Baya nawet cenię za te jego wypociny, bo Twierdza, Pearl Harbor to dobre kino, jak dla mnie.
Ale temat jest o efektach i filmach, więc się do niego ustosunkuję, bo mam swoje zdanie, które chciałbym przedstawić.
W setkach filmów efekty wizualne musza być, aby przedstawić jakąś postać/miast/miejsce i uwiarygodnić narrację. Czasem jest to pozytywne (gdy wyjdzie), a czasami irytujące (gdy reżyser chce przekazać widzowi, że jest GŁUPI).
Filmy, które musiały być nakręcone przy pomocy FX to zdecydowanie Transformers -bo niby jak to inaczej pokazać? A że zrobili z tego dodatkowo komedię/romans/film młodzieżowy to nie wina reżysera, tylko producenta ( Hasbro - właściciel marki Transformers, producent zabawek tej i innej serii , w tym Spiderman celował w młodzież od samego początku).
Ale przejdę do sedna: takie filmy jak Troja czy LOTR mogłyby obejść się bez efektów specjalnych, z tym że budżet tych filmów zwiększyłby się do NIEBOTYCZNYCH rozmiarów - łatwiej jednak było użyć CGI. Dlaczego porównuję te filmy? Z tej prostej przyczyny, że w LOTR efekty pomogły filmowi - ukazano wyimaginowany świat który z łatwością kupiłem i przypadł mi do gustu. Natomiast w Troi dostałem dawkę histoiri w zbyt nowoczesnej formie. Nie lepiej było zatrudnić armię statystów? Ja uważam, że wyglądałoby to nie tylko efektowniej, ale też prawdziwej.
Przekroczenie granicy w efekciarstwie filmu jest łatwe, ale też łatwo można "podpuścić" widza i sprawić, że będzie chciał więcej. Kiedyś wystarczyła animatronika a szkieletem musiał być scenariusz, teraz scenariusz jest na dalekim, trzecim planie a liczy się nazwisko aktora i liczba efektów komputerowych. Poprzeczkę ustawił Spielberg:
8 GB grafiki
7 minut animacji komputerowej
tysiące godzin pracy grafików.
W 1992 tak wyglądała reklama filmu JP. Do jasnej cholery, miałem wtedy 13 lat i nie wiedziałem co to jest GigaBajt, ale zrobiło na mnie wrażenie te biegające gigabajty w kinie. Czy po tym filmie animacja poklatkowa robiłaby na mnie takie wrażenie? Nie. Ten film, (chyba SF, prawda?) miał jakąś tam fabułę i super efekty, które musiały być użyte, ponieważ bez nich film byłby tylko zwykłym gniotem.
Efekty w filmie powinny być, ale przede wszystkim najważniejsza powinna być fabuła, która sprawi, że użycie efektów wizualnych nie będzie spowodowane tym, że można je użyć "bo są", tylko dlatego, że "tu trzeba je użyć"
Naszła mnie taka myśl - rzecz która tak naprawdę martwi mnie od lat.
Otóż kiedyś, za czasów świętej Amigi 500 i C64 (które posiadam do dziś) gry zajmowały strasznie mało miejsca, posiadały 16 kolorów ( a czasem i były czarno-białe, vide Vermer) a były ciekawe i przyciągały do komputera. Teraz gry mają po 8 dysków DVD a są nudne jak flaki z olejem. Od lat nie zasiadłem do komputera na dłużej niż godzinę, aby w cokolwiek pograć. Teraz nie robi się gier mądrych, które mają przyciągnąć lub skłonić do myślenia tylko mają być efektowne i dobrze się sprzedać. To samo stało się z filmami. Filmowcy zapominają, że przed ekranem może zasiąść inteligentny widz, wymagający i zdecydowany na to, że przez 2 godziny jego szare komórki będą wirować na PEŁNYCH obrotach - teraz patrzy się na to żeby zrobić w oczach rozwałkę. I tego żałuję.
Pozdrawiam,
M
loading podpis...
17-11-2007, 14:50
Talking Head
Liczba postów: 16,007
Liczba wątków: 264
Martinipl napisał(a):W setkach filmów efekty wizualne musza być, aby przedstawić jakąś postać/miast/miejsce i uwiarygodnić narrację.
Filmy, które musiały być nakręcone przy pomocy FX to zdecydowanie Transformers -bo niby jak to inaczej pokazać?
No oczywiście, ale w przypadku np. TFów nie chodzi o to, że użyto tych efektów (bo dobrze, że ich użyto) ani jak ich użyto (bo użyto świetnie), tylko że użyto ich do pokazania czegoś tak koszmarnie głupiego, że ciężko zdzierżyć.
Cytat:Naszła mnie taka myśl - rzecz która tak naprawdę martwi mnie od lat.
Otóż kiedyś, za czasów świętej Amigi 500 i C64 (które posiadam do dziś) gry zajmowały strasznie mało miejsca, posiadały 16 kolorów ( a czasem i były czarno-białe, vide Vermer) a były ciekawe i przyciągały do komputera. Teraz gry mają po 8 dysków DVD a są nudne jak flaki z olejem.
Dupa Jasio, pieprzenie w bambus, generalizacja. Dziś tak samo lubię grać w Monkey Island jak dawniej, dawniej tak samo lubiłbym grać w Obliviona jak dziś - jeśli tylko by istniał. Quake'a nie lubiłem od pierwszej, archaicznej części, do czwartej, ultranowoczesnej. Czas powstania nie ma nic do rzeczy, liczy się pomysł, a dzisiaj pomysły wcale nie są gorsze niż n lat temu. To samo z efektami: jeśli historia jest dobra, to jeśli użyją do jej przedstawienia dobrych efektów - tym lepiej. A jeśli mimo słabych fx film będzie ciekawy, to olać fx, to tylko dodatek. LOTR z niskim budżetem byłby równie dobry, jeśli byłby dobrze napisany, wciągający, ciekawie wyreżyserowany.
17-11-2007, 15:13
|