W T2 samo założenie jest głupie i przeczy temu, co powtarzano do znudzenia w "jedynce" - że tylko żywa tkanka (lub coś nią pokryte) może przenieść się w czasie. A T1000 nigdy nie był niczym żywym pokryty - może jego kamuflaż był tak dobry, że fizyka dała się nabrać?
T2 to jak najbardziej film oczojebny, co widać po samym rozmachu scen takich jak rozpierdalka z użyciem miniguna. W końcu w T1 też było pełno efektów (mniejsza z tym, że gorsze), ale nimi tak nie epatowano. A w dwójce, mimo CGI, Cameron mógł spokojnie podarować sobie 3/4 radiowozów które podjechały pod Cyberdyne, a Arnoldowi dać szotgana. Nie zrobił tego. Czemu? Żeby było oczojebnie.:)
T2 to jak najbardziej film oczojebny, co widać po samym rozmachu scen takich jak rozpierdalka z użyciem miniguna. W końcu w T1 też było pełno efektów (mniejsza z tym, że gorsze), ale nimi tak nie epatowano. A w dwójce, mimo CGI, Cameron mógł spokojnie podarować sobie 3/4 radiowozów które podjechały pod Cyberdyne, a Arnoldowi dać szotgana. Nie zrobił tego. Czemu? Żeby było oczojebnie.:)
14-07-2009, 13:01






