Dubbing w filmach fabularnych, wywołuje u mnie odruch wymiotny, zwłaszcza, że głosy często są podkładana w sposób zupełnie groteskowy. Lektor gdy człowiek jest zmęczony, lub gdy film pełni rolę bardziej użytkową. Generalnie preferuję napisy, choć coraz częściej zdarza mi się oglądać filmy angielskojęzyczne bez żadnego tłumaczenia, choć zdarzają się takie przypadki (głównie gdy bohaterowie mówią cały czas z fajkiem w gębie, albo kulą w płucach) gdy po 15min kapituluję i ratuję się napisami (zazwyczaj wystarczą angielskie). Zabieg ten ma częściowo znaczenie edukacyjne, z drugiej strony film odbiera się w ten sposób dużo lepiej (pod warunkiem, że rozumie się "ło co biega").
26-06-2006, 19:51





