Axel napisał(a):Mało kto oglądał oryginalną wersję gdzie np. w roli osła wystąpił Eddy Murphy a u nas dali Stuhra - no bez przesady... zabili to co zrobił Eddy - przecież przy podkładaniu głosów trzeba się starać i on to zrobił.A możesz nam powiedzieć, CO konkretnie podobało ci się w Eddiem - Ośle? Ja oglądałam oryginalną wersję i za bardzo mnie nie ruszyła. Przyznam się dlaczego: otóż z tego co wiem, Murphy mówi jakimś tam murzyńskim slangiem (ale już nie wiem z którego stanu) i to właśnie tak rozśmiesza Amerykanów - dokładnie nie wiem, na czym to polega, czy chodzi o sam akcent, czy o zwroty, no, ale efekt jest jaki jest;). To chyba coś jakby nas rozśmieszała dajmy na to kura w biało-czerwonym krawacie. Ja Amerykanką nie jestem, w Ameryce nie żyję, więc mnie to nie śmieszy (bo nawet, kiedy wiem, o co biega, i tak nie mam odniesienia do rzeczywistości - posadź Francuza przed filmem o góralach i każ mu się śmiać z ich mowy!). Za to bawią mnie odniesienia do filmów Stuhra - zrozumiałe tylko dla narodu amerykańskiego kwestie Wierzbięta (chyba tak to się pisze, nie?) przełożył na kwestie zrozumiałe tylko dla narodu... polskiego. I to się nazywa tłumaczenie, w tym i - wbrew temu co mówisz - rewelacyjnym wykonaniu tkwi sukces dubbingu do "Shreka".
DON'T BLINK AND TURN LEFT.
30-06-2006, 10:56





