Zupełnie nie wiedziałem gdzie to napisać, bo nie znalazłem tematu stricte o wywiadach, to niech będzie tutaj - fragment wywiadu z Zanussim z telewizyjnego dodatku do Wyborczej:
Nie uważa pan, że kino artystyczne i popularne się przenikają?
Nie ma co mówić o przenikaniu, bo jeśli sztuka niesie jakieś głębokie wartości to języka jakiego używa, jest automatycznie językiem kultury wysokiej. [Czyli każde gówno z przesłaniem to według tego rozumowania kultura wysoka, wszystko co ma przesłanie to kultura wysoka, baaardzo mądrze pan prawi:P] Nobilituje go przesłanie.
Nie ma wspólnego mianownika między nimi?
Proszę pana, albo się ma gust, albo się go nie ma. Jeżeli pan ma gust to nie może lubić hamburgera. Nie da rady, on jest po prostu niesmaczny [Tak powiedział pan Zanussi, więc od dzisiaj nikt na świecie nie ma prawa lubić hamburgerów, rozumiecie? NIKT! One są nie dobre i jeśli twierdzicie, że jest inaczej to kłamiecie]. Jeżeli pan słucha i mówi, że podoba mu się orkiestra dęta, która fałszuje, a potem idzie pan do filharmoni to oznacza, że pan nic nie słyszy.
Lubię Schuberta, ale też Depeche Mode. Nie widzę w tym skrajności, tylko różnorodność.
Nie ma żadnej różnorodności. Pomysł na różnorodność jest pomysłem intelektualnych bankrutów. Musi pan mało kochać Schuberta, skoro lubi pan muzykę lekką. Tarantino - to kultura popularna. Jeden film zobaczyłem z satysfakcją, ale drugiego nie obejrzę. [Bo? Widzicie bezsens tego co on mówi? Film mi się podobał, ale jak się zorientowałem, że to kultura popularna to teraz kijem przez szmatę nie tknę podobnego, choćby był genialny]
Całkowicie odcina się pan od kultury popularnej?
Tak. Zupełnie. Nie używam.
Może pan stwierdzić jednoznacznie, że ona jest zła?
Tak.
Ręce opadają.
Nie uważa pan, że kino artystyczne i popularne się przenikają?
Nie ma co mówić o przenikaniu, bo jeśli sztuka niesie jakieś głębokie wartości to języka jakiego używa, jest automatycznie językiem kultury wysokiej. [Czyli każde gówno z przesłaniem to według tego rozumowania kultura wysoka, wszystko co ma przesłanie to kultura wysoka, baaardzo mądrze pan prawi:P] Nobilituje go przesłanie.
Nie ma wspólnego mianownika między nimi?
Proszę pana, albo się ma gust, albo się go nie ma. Jeżeli pan ma gust to nie może lubić hamburgera. Nie da rady, on jest po prostu niesmaczny [Tak powiedział pan Zanussi, więc od dzisiaj nikt na świecie nie ma prawa lubić hamburgerów, rozumiecie? NIKT! One są nie dobre i jeśli twierdzicie, że jest inaczej to kłamiecie]. Jeżeli pan słucha i mówi, że podoba mu się orkiestra dęta, która fałszuje, a potem idzie pan do filharmoni to oznacza, że pan nic nie słyszy.
Lubię Schuberta, ale też Depeche Mode. Nie widzę w tym skrajności, tylko różnorodność.
Nie ma żadnej różnorodności. Pomysł na różnorodność jest pomysłem intelektualnych bankrutów. Musi pan mało kochać Schuberta, skoro lubi pan muzykę lekką. Tarantino - to kultura popularna. Jeden film zobaczyłem z satysfakcją, ale drugiego nie obejrzę. [Bo? Widzicie bezsens tego co on mówi? Film mi się podobał, ale jak się zorientowałem, że to kultura popularna to teraz kijem przez szmatę nie tknę podobnego, choćby był genialny]
Całkowicie odcina się pan od kultury popularnej?
Tak. Zupełnie. Nie używam.
Może pan stwierdzić jednoznacznie, że ona jest zła?
Tak.
Ręce opadają.
16-09-2009, 09:46





