Znaczy to co mówi o Dodzie jest sensowane w oderwaniu od reszty wypowiedzi, czyli, że chce taką a nie inną obsadą udowodnić, że normalna twórczość tej pani wcale nie jest wypadkową okoliczności w jakich się wychowała i zapotrzebowania w teraźniejsze Polsce na taką muzykę, tylko jej i każdego komu się ona podoba świadomym wyborem, który w każdej chwili możemy zmienić - Doda może zacząć śpiewać w operze, a ludzie zacząć oglądać dobre filmy. Na ile to jest prawdziwe i odkrywcze niech każdy sam oceni, jak dla mnie kupy się trzyma. To, że najpierw mówi, że żadnego mieszania sztuki wyższej z popkulturą nie uznaje, a potem sam coś takiego robi to oczywiście hipokryzja.
16-09-2009, 14:15





