skończyłem pierwszy sezon.
ostatnie 5 odcinków (zwłaszcza finałowe dwa pod tytułem Exodus) i otwarcie kolejnego sezonu na maksa mnie wciągnęły. przygody rozbitków śledziłem z rozdziawioną koparą. serial miejscami dobija do poziomu znanego choćby z Carnivale. nokautująca jest scena z wyciąganiem dynamitu ze skrzyni i potem motyw z rozerwaniem kolesia imieniem Arzt. no i ten dialog chwilę później:
Hurley: Jack?
- Co?
- Masz na plecach kawałek Arzta.
aktor grający doktorka dysponuje moim zdaniem sporym talentem dramatycznym (wszystkie rozmowy z kobietą w szpitalu naprawdę mocne i konkretne, bez taniochy czy wymuszonych wzruszeń). kurde, bardzo bym chciał, żeby LOST nie zszedł poniżej tego, co prezentuje na przełomie sezonów 1/2, bo ogląda się go wyśmienicie. napięcie i klimat że palce lizać. rozwaliła mnie tez sekwencja uciekania przed "czarnym dymem". myślałem, że to jakieś maszyny patrolują las, a tu taki zonk pod koniec.
mega dobry serial i tyle.
[ Dodano: Wto Wrz 29, 2009 17:21 ]
jedna rzecz: jak na razie wydaje mi sie, że tylko Jack próbuje kwestionować cały ten chory surrealizm wyspy. reszta jakoś łyka to wszystko bez sprzeciwów. przykładowo w scenie w bunkrze z komputerem - że niby trzeba nacisnąć przycisk, inaczej stanie się coś nieodwracalnie strasznego. jedynie Jack pukał się w czoło. brakuje mi silniejszego "nie, to są bzdury w ciul" albo "co tu się, kurwa, wyprawia?!" ze strony innych rozbitków.
ale kij z tym - serial i tak rządzi:)
ostatnie 5 odcinków (zwłaszcza finałowe dwa pod tytułem Exodus) i otwarcie kolejnego sezonu na maksa mnie wciągnęły. przygody rozbitków śledziłem z rozdziawioną koparą. serial miejscami dobija do poziomu znanego choćby z Carnivale. nokautująca jest scena z wyciąganiem dynamitu ze skrzyni i potem motyw z rozerwaniem kolesia imieniem Arzt. no i ten dialog chwilę później:
Hurley: Jack?
- Co?
- Masz na plecach kawałek Arzta.
aktor grający doktorka dysponuje moim zdaniem sporym talentem dramatycznym (wszystkie rozmowy z kobietą w szpitalu naprawdę mocne i konkretne, bez taniochy czy wymuszonych wzruszeń). kurde, bardzo bym chciał, żeby LOST nie zszedł poniżej tego, co prezentuje na przełomie sezonów 1/2, bo ogląda się go wyśmienicie. napięcie i klimat że palce lizać. rozwaliła mnie tez sekwencja uciekania przed "czarnym dymem". myślałem, że to jakieś maszyny patrolują las, a tu taki zonk pod koniec.
mega dobry serial i tyle.
[ Dodano: Wto Wrz 29, 2009 17:21 ]
jedna rzecz: jak na razie wydaje mi sie, że tylko Jack próbuje kwestionować cały ten chory surrealizm wyspy. reszta jakoś łyka to wszystko bez sprzeciwów. przykładowo w scenie w bunkrze z komputerem - że niby trzeba nacisnąć przycisk, inaczej stanie się coś nieodwracalnie strasznego. jedynie Jack pukał się w czoło. brakuje mi silniejszego "nie, to są bzdury w ciul" albo "co tu się, kurwa, wyprawia?!" ze strony innych rozbitków.
ale kij z tym - serial i tak rządzi:)
29-09-2009, 16:16






