z cyklu "barwne narracje Landersa";) Ty sam powinienes pisać, wiesz:)
z horrorem książkowym jest jak i z filmem - z jednej strony fontanny wybuchających flaków, obdzieranie ze skóry i strumienie posoki, z ekstatycznym aktem seksualnym w tle, z drugiej - budowanie klimatu grozy. W tym celowali dawni twórcy, skądinąd już niemodni, jak Robert Bloch, Daphne de Maurier, Wilkie Collins, Nathaniel Hawthorne, Edgar Allan Poe, J.S Le Fanu i tak dalej. Żaden King czy inny Koontz nie jest w stanie im w tym dorównać.
z horrorem książkowym jest jak i z filmem - z jednej strony fontanny wybuchających flaków, obdzieranie ze skóry i strumienie posoki, z ekstatycznym aktem seksualnym w tle, z drugiej - budowanie klimatu grozy. W tym celowali dawni twórcy, skądinąd już niemodni, jak Robert Bloch, Daphne de Maurier, Wilkie Collins, Nathaniel Hawthorne, Edgar Allan Poe, J.S Le Fanu i tak dalej. Żaden King czy inny Koontz nie jest w stanie im w tym dorównać.
It has been said that time heals all wounds. I do not agree. The wounds remain. In time, the mind, protecting its sanity, covers them with scar tissue, and the pain lessens, but it is never gone.
14-07-2006, 18:06





