Dziś skończyłem czytać Fight Club Palahniuka i co prawda film widziałem ze 2,3 lata temu(a może więcej...) ale daje radę.A to proste dlaczego - bo świetny jest:) Jest w nim to co w książce ale przełożone na filmowy język. No i zmieniają się sceny, ich kolejność... grunt jednak pozostaje ten sam.
W książce, którą czytałem, na końcu był mini wywiad z autorem. Palahniuk powiedział, że do napisania tej książki zainspirowało go zdarzenie gdy został pobity przez jednego gościa. Gdy poszedł potem posiniaczony do swojej pracy, nikt go o nic nie pytał, jakby każdy się bał co mógłby usłyszeć w odpowiedzi. Nikt nie spyta o życie prywatne. Jak dla mnie trochę to dziwne, ale może i prawdziwe... bo co innego wrócić ze złamaną nogą a co innego z posiniaczoną gębą.
Z Treści filmu(i książki) jak dla mnie, wcale nie wieje naiwna zabawa w terrorystów, jakieś nastoletni bunt. Choć dosłownie rzecz ujmując - tak. A widać, że druga osobowość(Tyler) jest uosobieniem tego co skrywane i pożądane. Zatem nieskrępowanej wolności, dążeniem do autodestrukcji by się odrodzić na nowo. Zerwać z życiem, którego się nie chciało. Jeśli kolejne małe zmiany tylko osadzają w dotychczasowym jałowym życiu, to może czas właśnie na rewolucję?
A co do zakończenia, które lepsze to sam nie wiem... książkowe jest bardziej enigmatyczne.
W książce, którą czytałem, na końcu był mini wywiad z autorem. Palahniuk powiedział, że do napisania tej książki zainspirowało go zdarzenie gdy został pobity przez jednego gościa. Gdy poszedł potem posiniaczony do swojej pracy, nikt go o nic nie pytał, jakby każdy się bał co mógłby usłyszeć w odpowiedzi. Nikt nie spyta o życie prywatne. Jak dla mnie trochę to dziwne, ale może i prawdziwe... bo co innego wrócić ze złamaną nogą a co innego z posiniaczoną gębą.
Z Treści filmu(i książki) jak dla mnie, wcale nie wieje naiwna zabawa w terrorystów, jakieś nastoletni bunt. Choć dosłownie rzecz ujmując - tak. A widać, że druga osobowość(Tyler) jest uosobieniem tego co skrywane i pożądane. Zatem nieskrępowanej wolności, dążeniem do autodestrukcji by się odrodzić na nowo. Zerwać z życiem, którego się nie chciało. Jeśli kolejne małe zmiany tylko osadzają w dotychczasowym jałowym życiu, to może czas właśnie na rewolucję?
A co do zakończenia, które lepsze to sam nie wiem... książkowe jest bardziej enigmatyczne.
Najmocniejszym powodem, by utrzymać prawo do posiadania i noszenia broni przez ludzi jest to,
że stanowi ono dla nich ostateczny środek do obrony przed tyranią rządu.
-- Thomas Jefferson
30-10-2009, 22:18





