Zbieralem sie do obejrzenia The Field w cholere czasu. W koncu zdjalem go z polki, zrzucilem gruba warstwe kurzu i ... i wciaz nie moge ochlonac i zebrac sie do kupy. Ten irlandzki obraz w doskonalej obsadzie jest jednym z najtragiczniejszych i najbardziej przejmujacych filmow jakie mialem kiedykolwiek okazje widziec. The Field to dramat. Dramat czlowieka, dramat narodu, dramat meza i ojca, dramat wyborow, dramat konsekwencji tych wyborow, dramat nagrody, dramat zbrodni i dramat kary. Film mocno zakorzeniony w miejcu i czasie ale jednoczesnie opowiadajcy historie bardzo uniwersalna. Film mocno sheakspearowki ale nie teatralny. Film operujacy cala skala szarosci. Nie oceniajacy i nie sugerujacy oceny. Szanujacy widza. Przekonujacy, porywajacy i zmuszajcy do myslenia. Odegrany popisowo i az ciezko uwierzyc ze grajacy glowna role Richard Harris nie zgarnal za niego oscara ( scene na plebani powinno sie pokazywac adeptom sztuki aktorskej w kazdej szkole na swiecie ).
Moglbym strescic fabule ale to chyba nie ma sensu. Kazdy portal filmowy zrobi to lepiej ode mnie. Ja powiem, jesli lubicie dobre kino, autentyczne postacie i szczere emocje zapamietajcie ten tytul i przy nadarzajacej sie okazji zrobcie z niego uzytek.
Moze jedna rzecz gwoli wyjasnienia. Zachod Irlandii to przaktycznie sama skala, gdzie nie rosna nawet drzewa. Ludzie zeby przezyc musieli walczyc o kazdy kawalek gleby. I byla ona cenniejsza niz kazdy pieniadz. czasem nawet cenniejsza niz ludzkie zycie.
04-11-2009, 16:07





