Wczoraj obejrzałem pierwszy raz zupełnie świadomie, bo kiedyś, dawno, w nocy, ledwo żyjąć, w TV to się nie liczy. Oczywiście trzeba być niespełna rozumu, żeby nie uznawać Gorączki za film wielki, jednak trzeba go obejrzeć pare razy żeby móc nazwać go największym. Masa genialnych scen, KLIMAT już od pierwszego ujęcia, kapitalne postacie - pełen zestaw. Jakbym dzisiaj miał kolejne wolne 3 godzinki to łyknąłbym od razu jeszcze raz, niestety muszę z tym troche poczekać. Nachodzi mnie również ochota, żeby obejrzeć niedługo wszystko co Mann ma do zaoferowania - jego kino jest wybitnie wielorazowego użytku, w niewielkim odstępie czasu obejrzałem MV, Heat i PE, a chce jeszcze, jeszcze i jeszcze. Chyba niedługo zacznę stawiać mu ołtarzyk, a pomyśleć, że na początku się na Wyroczni nie poznałem:-(
Jak można nie kochać takich ujęć?
Jak można nie kochać takich ujęć?
16-11-2009, 15:42





