maciej napisał(a):przeczytałem jedną książke kinga "lśnienie" i w sumie tak sobie mi sie podobała. zreszta nie znosze horrorów kryminałów i fantastyki. mają one płytkie przesłania albo w ogole takowego nie mają. książki czytam żeby "zmądrzeć" dlatego wole klasyke.Nie ma to jak myśleć stereotypami.
A powiedz mi, co z takimi pisarzami jka np. LeGuin, Philip K. Dick, Bradbury...? To, że fantastyka uważana jest za podlejszy gatunek, nie znaczy wcale, że tak jest. Np. ostatnimi laty w Polsce prawie wszystkie DOBRE książki należą do tego właśnie gatunku (chociaż, rzecz jasna, na liczbę nominacji do Nike to się nie przekłada).
Landers napisał(a):Nigdy nie twierdziłem, że wiem. Ale o co Ci chodzi z tym WARSZTATEM? O styl Kinga, unikającego zdań dłuższych niż pięciowyrazowe czy o identyczny od kilkudziesięciu lat sposób budowania napięcia i podwalin pod przyszłą opowieść, który w nieszczęsnej 'Desperacji' urósł wręcz do rozmiarów karykaturalnych?Zaręczam ci, że u Kinga jest mnóstwo zdań znacznie dłuższych niż pięciowyrazowe ;)
"Desperacja" to patologia. A budowanie w podobny sposób kilkunastu powieści to nic złego, o ile robi się to dobrze. Np. małe miasteczka opisywane z zabójczą dbałością o detal (tak to się mądrze nazywa ;)) - proszę bardzo (przeczytaj "Czarny dom" ;).
deina napisał(a):z horrorem książkowym jest jak i z filmem - z jednej strony fontanny wybuchających flaków, obdzieranie ze skóry i strumienie posoki, z ekstatycznym aktem seksualnym w tle, z drugiej - budowanie klimatu grozy. W tym celowali dawni twórcy, skądinąd już niemodni, jak Robert Bloch, Daphne de Maurier, Wilkie Collins, Nathaniel Hawthorne, Edgar Allan Poe, J.S Le Fanu i tak dalej. Żaden King czy inny Koontz nie jest w stanie im w tym dorównać.Bo przylepianie do Kinga nalepki "HORROR" to wielgachny błąd - już nawet nie dlatego, że facet wchodzi też na teren innych gatunków. Przede wszystkim książki Kinga to 90% historii obyczajowej i 10% horroru. King wsadził grozę w codzienność i zwyczajność, połączył walkę z potwornością z szarym, nudnym żywotem przeciętnego Amerykańca. Nie znam się do tego stopnia, większości wymienionych przez ciebie twórców (jeszcze...? :>) nie znam, ale może pod koniec XX stulecia właśnie takie odświeżenie horrorowi było potrzebne? King pokazał, że diabły, potwory piwne i klowny znakomicie wpisują się w szarą rzeczywistość. To samo robi teraz, tyle, że w Polsce, Łukasz Orbitowski.
Tyle.
DON'T BLINK AND TURN LEFT.
25-07-2006, 10:01





