Mi się bardzo podobały te rozdziały, w których oni stoją w sytuacji bez wyjścia, tylko przeskakują z miejsca w miejsce i patrzą na siebie tępym wzrokiem. Rowling poraz pierwszy udało się odrzeć Harry'ego, Hermionę i Rona z blasku heroicznych poszukiwaczy przygód, pokazać w sytuacji beznadziejnej, pozwolić im wybić zęby na zagadce wręcz niemożliwej do wyobrażenia. Byłam zdumiona, jak sugestywnie udało się JKR nakreślić sytuację funkcjonowania zarówno poza społeczeństwem mugoli, jak i czarodziejów. Troje przyjaciół przebranych w obce ciała, troje przyjaciół, którzy nagle zaczynają się dławić swoją odwagą, poszukiwający sami-nie-wiemy czego. Poza tym chyba od czasu Kamienia filozoficznego nie dostaliśmy takiej dawki mugolskiego świata, takiego spod znaku zwykłych ulic, zwykłych sklepów. W Insygniach śmierci Hermiona i Harry spędzają wigilię w namiocie, jedząc makaron z torebki. Żuchwa w dół.
Dodam, że Insygnia to obok Więźnia mój ulubiony tom cyklu. Top 3 zamyka niedoskonały i grzeszący fatalnym zakończeniem Zakon Feniksa.
Przeklinam Yatesa, wciąż na stołku reżyserskim widząc Cuaróna. Kiedyś Gilliam mi się śnił, JKR z resztą też. Ale to były dawne sny i nie warto nawet o tym myśleć.
Dodam, że Insygnia to obok Więźnia mój ulubiony tom cyklu. Top 3 zamyka niedoskonały i grzeszący fatalnym zakończeniem Zakon Feniksa.
Przeklinam Yatesa, wciąż na stołku reżyserskim widząc Cuaróna. Kiedyś Gilliam mi się śnił, JKR z resztą też. Ale to były dawne sny i nie warto nawet o tym myśleć.
DON'T BLINK AND TURN LEFT.
19-12-2009, 21:36





