Insygnia na siłę próbują nadać przygodom Pottera dramatyzmu, który jest po prostu nieprzekonywający. Biedni bohaterowie marzną - choć w każdej chwili mogą wyczarować ogień, sweter, kaloryfer, wyższą temperaturę, no cokolwiek (w końcu zresztą to robią, d'uuuuh). Jedzą makaron - dramat! - choć jest jasno powiedziane, że mogą w każdej chwili niewidzialni wyskoczyć do sklepu i wynieść kaczkę z frytkami, ale... nie robią tego, bo nie byłoby wystarczająco dramatycznie. Za to spędzają całe miesiące na dochodzeniu do oczywistych wniosków ("mamy kilka miejsc, w których możemy zacząć poszukiwania, ale nie róbmy niczego, bo... hmm, bo możemy pożyć w namiocie żrąc zupki chińskie. Zaczniemy jak będzie zimno"). W międzyczasie tracą zaufanie do człowieka, który oddał za nich życie, bo kobieta, która okłamała ich setki razy, poddała w wątpliwość jego wiarygodność. Zrobiła to zresztą w sposób wybitnie nieudolny, nie przedstawiając niczego oprócz niejasnych poszlak.
Potrzebne wiadomości można podsłuchać zupełnym przypadkiem pośrodku zadupia, potrzebne przedmioty same wpadają w ręce (oprócz maszyny czasu, bo już zapomnieli że ją mają), nikt nie korzysta ze swoich mocy, by ułatwić sobie życie, kłótnie pojawiają się w fabule tylko po to, by ich skutki nie miały absolutnie żadnego znaczenia i można było przywrócić status quo po pięciu stronach, a styl autorki - czy też tłumacza - to średniej klasy licealne wypracowanie z wybitnie drętwymi dialogami.
Generalnie książki z serii lubię, ale ta jest kompletną porażką, odstającą pod każdym względem od poprzedników.
Potrzebne wiadomości można podsłuchać zupełnym przypadkiem pośrodku zadupia, potrzebne przedmioty same wpadają w ręce (oprócz maszyny czasu, bo już zapomnieli że ją mają), nikt nie korzysta ze swoich mocy, by ułatwić sobie życie, kłótnie pojawiają się w fabule tylko po to, by ich skutki nie miały absolutnie żadnego znaczenia i można było przywrócić status quo po pięciu stronach, a styl autorki - czy też tłumacza - to średniej klasy licealne wypracowanie z wybitnie drętwymi dialogami.
Generalnie książki z serii lubię, ale ta jest kompletną porażką, odstającą pod każdym względem od poprzedników.
20-12-2009, 00:21






