Sama gala mi się na początku niezmiernie podobała, Baldwin i Martin na początku sobie jechali po niektórych aż miło (czy mi się zdawało czy Clooney naprawde wkurzony na nich był?) i sadzali żarciki całkiem niezłe, pare razy się szczerze roześmiałem. Szkoda, że z najlepszymi wystrzelali się na początku, bo potem bywali już drętwi:/ Ogólnie na plus z zaznaczeniem, że jakoś mało prowadzący się udzielali w ogóle.
Podobały mi się też filmiki przed najlepszą nominacją i gadka Freemana o sound mixing i editing <ok>
Podziękowania to tragedia. Podobała mi się tylko kobitka od kostiumów, która zadedykowała Oscara tym wszystkim, którzy zajmują się kostiumami w filmach nie z epoki i szanse na Oscara mają zerowe. Waltz był szczery przynajmniej i fajnie się denerwował. Za to na takiego Bridgesa kląłem przez telewizor, że hoho, kurde, człowiek chce już iść spać a ten przez trzy minuty czy ileś tam wymyślał komu by tu jeszcze bezsensownie podziękować, gdyby mówił cokolwiek ciekawego to ok, ale w tym wypadku przegiął pałę.
Aha, C+ się spisał na medal. Fajni ludzie i gadka w studiu, zero reklam a samą ceremonię można było obejrzeć po angielsku <ok>
Podobały mi się też filmiki przed najlepszą nominacją i gadka Freemana o sound mixing i editing <ok>
Podziękowania to tragedia. Podobała mi się tylko kobitka od kostiumów, która zadedykowała Oscara tym wszystkim, którzy zajmują się kostiumami w filmach nie z epoki i szanse na Oscara mają zerowe. Waltz był szczery przynajmniej i fajnie się denerwował. Za to na takiego Bridgesa kląłem przez telewizor, że hoho, kurde, człowiek chce już iść spać a ten przez trzy minuty czy ileś tam wymyślał komu by tu jeszcze bezsensownie podziękować, gdyby mówił cokolwiek ciekawego to ok, ale w tym wypadku przegiął pałę.
Aha, C+ się spisał na medal. Fajni ludzie i gadka w studiu, zero reklam a samą ceremonię można było obejrzeć po angielsku <ok>
08-03-2010, 14:08






