Kiedyś to właściwie żyłem "Diabelskim Młynem", trudno to wyrazić w słowach ile się na to czekało, jak się przeżywało oglądanie tej klasyki i mimo kilkudziesiątego powtórzenie tego samego epizodu Strusia Pędziwiatra, oglądało się to za każdym razem z tym samym podekscytowaniem. Do dziś niektóre odcinki znam na pamięć, inteligencja Kojota w niektórych momentach była godna podziwu, czasem z całego serca mu się kibicowało, aby w końca tego Strusia złapał, ale co zrobić, jak taki Struś umiał nawet wbiec w namalowany na skale krajobraz :D
I przy okazji, to czy pamiętacie taką bajkę z Diabelskiego Młynu o "domu przyszłości", który zaprezentowano od pokazania różnego rodzaju wejść, np dla ojca, dla teściowej...?
I przy okazji, to czy pamiętacie taką bajkę z Diabelskiego Młynu o "domu przyszłości", który zaprezentowano od pokazania różnego rodzaju wejść, np dla ojca, dla teściowej...?
Demokracja: Bóg, który zawiódł
12-03-2010, 21:58





