Jeśli chodzi o czas wszystko jest skomplikowane i próba poukładania tego może przyprawić o ból głowy :) Ja tu nie snuję jakichś teorii, tylko na podstawie tego, co twórcy nam podsuwają - w mniej lub bardziej oczywistych sygnałach - zakładam, że to, co widzimy w linii zwanej obecnie alternatywną jest tym, co nastąpiło po zabiciu Jacoba przez Bena. Myślę, że ten moment mógł być przerwaniem jakiejś pętli przyczynowo - skutkowej, w obrębie której Jacob operował. Wiem, że zaczyna brzmieć to coraz bardziej niedorzecznie, ale wydaje mi się, że kluczowe są tu słowa Milesa, który tłumaczy Benowi, że Jacob byl do końca pewny, że Linus go jednak nie zabije.
Między Jacobem i Facetem w Czerni toczy się jakaś gra, której reguł nie rozumiemy. Załóżmy, że zgodnie z teorią celu i przeznaczenia wszystko rozgrywa się na jakiejś quasi-boskiej przestrzeni, która jest w zasadzie zamkniętą pętlą czasową. Jacob stara się za wszelką cenę bronić Wyspę i jednocześnie zatrzymać na niej Faceta w Czerni, a ów wprost przeciwnie - najchętniej widział był Wyspę pod tonami wody i pragnie z niej się wydostać. Są jakieś reguły, jak już wspomniałem, ale chyba istotne jest to, że żaden z nich nie wie tego, co robi drugi. Czyli mamy odwieczną walkę, etc.
Wszystko, co oglądaliśmy do tej pory działo się dlatego, ze wszystko toczyło się zgodnie z przewidywaniem Jacoba - on może wybierać figury, opuszczać Wyspę i podróżować, również w czasie. Działania Mężczyzny w Czerni ograniczają się do Wyspy, ergo może używać tylko tych "figur", które "sprowadził" Jacob. Jego problemem było to, żeby zadziałać tak, aby Jacoba najzwyczajniej w świecie wykiwać.
Udało mu się.
Teraz: mamy świat bez Jacoba, krąg zostaje przerwany a Mężczyzna w Czerni ma coraz więcej kart atutowych. Możliwe, że oglądamy pierwsze w... cholera, jak to określić... historii powtarzającego się cyklu, jego przerwanie. Zmianę. A "the variable" to było wmachinowanie Bena w zabicie Jacoba. Jak widzimy w alterspekcjach tego się raczej (w tym serialu) naprawić nie da i będzie "na wierzchu" "Czarnego.
Między Jacobem i Facetem w Czerni toczy się jakaś gra, której reguł nie rozumiemy. Załóżmy, że zgodnie z teorią celu i przeznaczenia wszystko rozgrywa się na jakiejś quasi-boskiej przestrzeni, która jest w zasadzie zamkniętą pętlą czasową. Jacob stara się za wszelką cenę bronić Wyspę i jednocześnie zatrzymać na niej Faceta w Czerni, a ów wprost przeciwnie - najchętniej widział był Wyspę pod tonami wody i pragnie z niej się wydostać. Są jakieś reguły, jak już wspomniałem, ale chyba istotne jest to, że żaden z nich nie wie tego, co robi drugi. Czyli mamy odwieczną walkę, etc.
Wszystko, co oglądaliśmy do tej pory działo się dlatego, ze wszystko toczyło się zgodnie z przewidywaniem Jacoba - on może wybierać figury, opuszczać Wyspę i podróżować, również w czasie. Działania Mężczyzny w Czerni ograniczają się do Wyspy, ergo może używać tylko tych "figur", które "sprowadził" Jacob. Jego problemem było to, żeby zadziałać tak, aby Jacoba najzwyczajniej w świecie wykiwać.
Udało mu się.
Teraz: mamy świat bez Jacoba, krąg zostaje przerwany a Mężczyzna w Czerni ma coraz więcej kart atutowych. Możliwe, że oglądamy pierwsze w... cholera, jak to określić... historii powtarzającego się cyklu, jego przerwanie. Zmianę. A "the variable" to było wmachinowanie Bena w zabicie Jacoba. Jak widzimy w alterspekcjach tego się raczej (w tym serialu) naprawić nie da i będzie "na wierzchu" "Czarnego.
https://the-twilight-area.com/ - strona poświęcona serialowi "The Twilight Zone"
http://www.strefamrokupodcast.pl/ - podcast o "Strefie Mroku"
https://readersinitiative.podbean.com/ - podcast o literaturze wszech treści
http://www.strefamrokupodcast.pl/ - podcast o "Strefie Mroku"
https://readersinitiative.podbean.com/ - podcast o literaturze wszech treści
20-03-2010, 17:17





