Żeby było jasne: pisząc, że film IB nie trzyma się kupy, nie miałem na myśli tego, że przez trzy czwarte filmu mamy kilka równoległych, nie powiązanych historii. Miałem na myśli to, że właśnie ostatni akt jest totalnie kuriozalny, zazębienie poszczególnych wątków wysilone, rozwiązanie akcji absolutnie nie satysfakcjonujące. :) Fakt, iż nie jestem w krytyce tego filmu odosobniony (i bynajmniej nie mam tu na myśli tylko opinii z tego forum) utwierdza mnie w przekonaniu, że lekarz mi niepotrzebny. ;) Poza tym film widziałem dwa razy - w kinie i na dvd, więc nie wydaje mi się, żeby kolejny seans coś zmienił.
24-03-2010, 23:08





