mroziek napisał(a):Po nic tylko niech się nie wypowiada na temat nominacjiMisiu puszysty, prościej nie można: Akademicy głosujący w Oscarach nie mają obowiązku wiedzieć CZEGOLWIEK z wyjątkiem tego, co widzą na ekranie. Więcej: do nich należy oglądanie tego i tylko tego. Akademika NIE interesują filmiki o produkcji "Avatara", tak samo jak NIE interesowałyby szczegółowe wspomnienia Bullock o tym, ile godzin spędziła na rozmowach z Leigh Anne Tuohy albo ile godzin programów Julii Child obejrzała przed rolą Meryl Streep. I owszem, wbrew pozorom to całkowicie porównywalne kwestia zakulisowe. I jeszcze: "trudność" roli to nie czynnik przesądzający o nagrodach. Aktor, który do roli musiał, dajmy na to, nauczyć się całkiem innego akcentu, a może i języka, także ma bardzo trudno - możliwe, że trudniej niż Saladana - ale rozliczany będzie z tego, jak wypadł na ekranie. Nie ma prawa nas interesować, ile się uczył - równie dobrze może od urodzenia być dwujęzyczny. Takie smaczki to fajne ciekawostki, bez JAKIEGOKOLWIEK wpływu na quasimerytoryczną ocenę, jaką są nagrody filmowe.
Klub OFILMIE | Podcast filmowy Radio Ofilmie
29-03-2010, 15:58






