Ten trailer uświadomił mi, jak bardzo inaczej widzę całą czarodziejską sagę. Gdzie temu pokazowi fajerwerków do subtelności i magii Cuaróna? Zdaję sobie sprawę, że gdybym ja siedziała na stołku reżyserskim, skończyłoby się jakąś psychodeliczną maskaradą z Rickmanem i aktorami Mike'a Leigh w rolach głównych, no ale, ale...
Najważniejsza (a przy tym moja ulubiona) postać tej części (a kluczowa dla całej intrygi) pokazuje się tylko raz.
Czemu zamiast niesamowitego głosu Rickmana lub opętanego skrzeku Heleny Bonham Carter słyszymy Radcliffe'a dyszącego, że ma dla kogo żyć?
Inaczej by się to dało zmontować, daję głowę. Dojrzalej. Ale pies ich drapał.
Najważniejsza (a przy tym moja ulubiona) postać tej części (a kluczowa dla całej intrygi) pokazuje się tylko raz.
Czemu zamiast niesamowitego głosu Rickmana lub opętanego skrzeku Heleny Bonham Carter słyszymy Radcliffe'a dyszącego, że ma dla kogo żyć?
Inaczej by się to dało zmontować, daję głowę. Dojrzalej. Ale pies ich drapał.
DON'T BLINK AND TURN LEFT.
29-06-2010, 11:18





