Robert Silverberg - "Roma Eterna"
![[Obrazek: romaeternarobertsilverb.jpg]](http://a.imageshack.us/img576/5489/romaeternarobertsilverb.jpg)
Dla miłośników wizji alternatywnych.
Otóż, świat jaki znamy popsuł się w momencie, w którym Naród Wybrany na czele z Mojżeszem nie opuścił ziemi egipskiej, "domu niewoli", ale został brutalnie spacyfikowany, kiedy dotarł nad Morze Czerwone, do którego wojska faraona "przyparły" uciekinierów. Sam Mojżesz poległ...
W prologu do zbioru opowiadań, autor serwuje nam taki oto ciąg przyczynowo-skutkowy, który w wyniku opisanych wyżej wydarzeń doprowadził do tego, że Imperium Rzymskie przetrwało do czasów współczesnych. "Roma Eterna" jest zbiorem chronologicznie ułożonych opowiadań, których akcja osadzona jest w kilku ważnych dla Imperium, kluczowych momentach jego alternatywnych dziejów. Poznajemy historię Imperium (a pod koniec Drugiej Republiki) od roku 450 n.e. do A.D. 1970, albo, jak woli autor w latach ab urbe condita 1203 - 2723.
Kto zna styl pisania Asimova ten może wiedzieć, czego się spodziewać po Silvelbergu, bowiem obaj autorzy mają podobną manierę snucia opowieści. Czytając Roma Eterna miałem momentami wrażenie, że czytam o kolejnej "Fundacji", kryzysach ją nękąjących i rozwiązaniach, której pojawiają się w osobach i czynach mężów opatrznościowych.
Inna sprawa, że czasami miałem wrażenie, jakbym czytał fabularyzowany podręcznik historii. Chodzi o to, że głównym bohaterem większości z nich zdaje się być... samo Imperium. Natomiast postaci - od których natłoku nazwisk można zgłupieć - pojawiają się tylko po to, żeby kolejny fragment historii Rzymu opowiedzieć. Zdecydowanie większości z opowiadań brakuje puenty, morału... jakiegoś zaskoczenia. Wspomniane zaś Imperium, mimo swojego "wiekuistego" trwania wydawało mi się tworem jakoś nierealnym, niemożliwym do zracjonalizowania sobie, w takiej formie, w jakiej umyślił to sobie pisarz.
Brakuje tutaj jakiegoś szerszego tła, wielopłaszczyznowości narracji, która - w większości opowiadań - skupia się na osobach raczej z szeroko rozumianej "szlachty", osób zamożnych, czy wręcz dworu cesarskiego. Stopień rozwoju technologicznego w danym okresie, jest wspominany od niechcenia, tak jakby w ogóle nie miał wpływu na mentalność społeczeństwa. Dziwne.
Jakkolwiek by nie było, czyta się to całkiem przyjemnie. Dużą frajdę sprawia odnajdywanie mniej, lub bardziej zakamuflowanych odpowiedników znanych nam postaci historycznych, które pojawiają się w historii alternatywnej (na moje oko znalazłem Leonarda Da Vinci, Torquemadę, a nawet - jak mi się wydaje - tajemniczego wodza germańskiego, którego naród pozdrawia tradycyjnym rzymskim gestem ;)). Ciekawie powiązano wydarzenia, takie jak Wielka Rewolucja Francuska z Rewolucją Październikową, oraz odkrycie Nowego Świata, które poszło zupełnie nie tak...
Książka, specjalnie rewolucyjna nie jest i pewnie wielu historyków rwałoby sobie włosy i gryzło paznokcie, czytając to, co napisał Silvelberg, ale z drugiej strony nie można mu odmówić pomysłowości i solidnego przygotowania. Ja, jako że lubię różne historie ze światów, "...co by było jeśli..." przełknąłem ten zbiorek, przymknąwszy oko na pewną naiwność zawartej w nim wersji historii. Dobra, choć nierówna lektura, i mimo wszystko polecam!
![[Obrazek: romaeternarobertsilverb.jpg]](http://a.imageshack.us/img576/5489/romaeternarobertsilverb.jpg)
Dla miłośników wizji alternatywnych.
Otóż, świat jaki znamy popsuł się w momencie, w którym Naród Wybrany na czele z Mojżeszem nie opuścił ziemi egipskiej, "domu niewoli", ale został brutalnie spacyfikowany, kiedy dotarł nad Morze Czerwone, do którego wojska faraona "przyparły" uciekinierów. Sam Mojżesz poległ...
W prologu do zbioru opowiadań, autor serwuje nam taki oto ciąg przyczynowo-skutkowy, który w wyniku opisanych wyżej wydarzeń doprowadził do tego, że Imperium Rzymskie przetrwało do czasów współczesnych. "Roma Eterna" jest zbiorem chronologicznie ułożonych opowiadań, których akcja osadzona jest w kilku ważnych dla Imperium, kluczowych momentach jego alternatywnych dziejów. Poznajemy historię Imperium (a pod koniec Drugiej Republiki) od roku 450 n.e. do A.D. 1970, albo, jak woli autor w latach ab urbe condita 1203 - 2723.
Kto zna styl pisania Asimova ten może wiedzieć, czego się spodziewać po Silvelbergu, bowiem obaj autorzy mają podobną manierę snucia opowieści. Czytając Roma Eterna miałem momentami wrażenie, że czytam o kolejnej "Fundacji", kryzysach ją nękąjących i rozwiązaniach, której pojawiają się w osobach i czynach mężów opatrznościowych.
Inna sprawa, że czasami miałem wrażenie, jakbym czytał fabularyzowany podręcznik historii. Chodzi o to, że głównym bohaterem większości z nich zdaje się być... samo Imperium. Natomiast postaci - od których natłoku nazwisk można zgłupieć - pojawiają się tylko po to, żeby kolejny fragment historii Rzymu opowiedzieć. Zdecydowanie większości z opowiadań brakuje puenty, morału... jakiegoś zaskoczenia. Wspomniane zaś Imperium, mimo swojego "wiekuistego" trwania wydawało mi się tworem jakoś nierealnym, niemożliwym do zracjonalizowania sobie, w takiej formie, w jakiej umyślił to sobie pisarz.
Brakuje tutaj jakiegoś szerszego tła, wielopłaszczyznowości narracji, która - w większości opowiadań - skupia się na osobach raczej z szeroko rozumianej "szlachty", osób zamożnych, czy wręcz dworu cesarskiego. Stopień rozwoju technologicznego w danym okresie, jest wspominany od niechcenia, tak jakby w ogóle nie miał wpływu na mentalność społeczeństwa. Dziwne.
Jakkolwiek by nie było, czyta się to całkiem przyjemnie. Dużą frajdę sprawia odnajdywanie mniej, lub bardziej zakamuflowanych odpowiedników znanych nam postaci historycznych, które pojawiają się w historii alternatywnej (na moje oko znalazłem Leonarda Da Vinci, Torquemadę, a nawet - jak mi się wydaje - tajemniczego wodza germańskiego, którego naród pozdrawia tradycyjnym rzymskim gestem ;)). Ciekawie powiązano wydarzenia, takie jak Wielka Rewolucja Francuska z Rewolucją Październikową, oraz odkrycie Nowego Świata, które poszło zupełnie nie tak...
Książka, specjalnie rewolucyjna nie jest i pewnie wielu historyków rwałoby sobie włosy i gryzło paznokcie, czytając to, co napisał Silvelberg, ale z drugiej strony nie można mu odmówić pomysłowości i solidnego przygotowania. Ja, jako że lubię różne historie ze światów, "...co by było jeśli..." przełknąłem ten zbiorek, przymknąwszy oko na pewną naiwność zawartej w nim wersji historii. Dobra, choć nierówna lektura, i mimo wszystko polecam!
https://the-twilight-area.com/ - strona poświęcona serialowi "The Twilight Zone"
http://www.strefamrokupodcast.pl/ - podcast o "Strefie Mroku"
https://readersinitiative.podbean.com/ - podcast o literaturze wszech treści
http://www.strefamrokupodcast.pl/ - podcast o "Strefie Mroku"
https://readersinitiative.podbean.com/ - podcast o literaturze wszech treści
14-08-2010, 00:44





