"Książe Półkrwi" był tak masakrycznie nudny, że tylko czekałem, na ten wielki finał. W książce była epicka walka w Hogwarcie, ucieczki itd. W filmie zaś tego nie było. Śmierciożercy, weszli, zabili Dumbledore i wyszli, od cała walka.
Boję się tej pierwszej części "Insygniów Śmierci", gdyż w książce to dopiero od jakiejś drugiej połowy naprawdę się coś dzieje. Do tego Yates powiedział, że to będzie coś a la "Roadmovie", więc boję się, że przez większość filmu Harry, Ron i Hermiona będą szli przez las. A skoro muzyka jest nudna, to wątpię, aby w filmie coś się wiele działo.
Boję się tej pierwszej części "Insygniów Śmierci", gdyż w książce to dopiero od jakiejś drugiej połowy naprawdę się coś dzieje. Do tego Yates powiedział, że to będzie coś a la "Roadmovie", więc boję się, że przez większość filmu Harry, Ron i Hermiona będą szli przez las. A skoro muzyka jest nudna, to wątpię, aby w filmie coś się wiele działo.
01-11-2010, 01:00





