Bzyku napisał(a):Tak czytam tę dyskusję i mam wrażenie, że spodziewaliście się, że Aronofsky tym filmem wciągnie nosem Allena, Felliniego, Polańskiego, Bergmana i Hitchcocka razem wziętych.Bzdura. Ja spodziewałem się tego, do czego mnie już wcześniej Aronofsky przyzwyczaił, a jeszcze się na jego filmach nie zawiodłem (tym większe moje rozczarowanie BS). Liczyłem, że BS będzie angażujący emocjonalnie jak Requiem. Lub genialny wizualnie i głęboki jak Źródło, albo w najgorszym razie, dojrzały i świetnie zagrany, jak Wrestler. Może nawet liczyłem po cichu, że będzie połączeniem tego co najlepsze w dotychczasowych jego dokonaniach. Zamiast tego dostałem żałośnie pretensjonalny film o niczym. Oj, długo się teraz będzie musiał Aronofsky rehabilitować... Nawet lesbijskiej sceny nie potrafił dobrze nakręcić, ech.
Chyba niewłaściwą miarę przykładacie.
Artemis napisał(a):W Hollywood nie ma czegoś takiego jak zwykła mineta, bo to chyba największe seksualne tabu, jeśli chodzi o praktyki odbywane tylko przez ludzi (czyli bez użycia metalowych narzędzi i zwierząt i tym podobnych)Hę? Mineta największym tabu w Hollywood? Niby skąd ten wniosek?
nawrocki napisał(a):"Black Swan" to sprawnie zrealizowana i świetnie wyreżyserowana, mało odkrywcza historia, którą przyjemnie się ogląda.Świetnie wyreżyserowana?!
@Rodia
Masz jakiś problem? Tylko błagam, nie mów, że masz mi za złe moją krytykę Incepcji :P
26-12-2010, 01:24





