Jakuzzi napisał(a):nawrocki napisał(a):Ale lepiej filmowi by zrobiło, gdyby był wykonany w bardziej surowej konwencji, zero efektownych ujęć, zero efektownego montażu, a scenę amputacji powinno się nakręcić tak, by widz syczał z niesmakiem, a tak nie jest (najwyżej drobne ciarki). Aha, i humor też raczej zbędny.Nie krytykuj filmu za to, ze nie zgral sie z twoimi preferencjami.
W swoim stylu się wtrącę, bo mam podobne wrażenia. Tu nie chodzi o preferencje, tylko moim zdaniem sposobem realizacji film sam sobie szkodzi. Jak dla mnie ten film to nie męczarnia faceta uwięzionego przez kamień, tylko rozpaczliwe męki reżysera, który staje na głowie, żeby wyczarować 90 minut z historii, która nadaje się na 10 minutowego szorta. Głupio dobrana muzyka, kombinowanie z majakami Arona, ze zdjęciami z montażem, wszystko, żeby tylko jakoś zająć widza. Jak już chyba pisałem zamiast tego filmu lepiej obejrzeć to:
Robi znacznie większe wrażenie, wzbudza więcej emocji. 127 hours to niestety wydmuszka.
13-02-2011, 13:56






