Obejrzałem z zaciśniętymi zębami pomimo, że zakończenie historii było mi znane od dnia ogłoszenia premiery filmu. Nakręcony w typowo brytyjski sposób. Przemieszanie występujących elementów przybiera charakterystyczną formę (podobnie jak w brytyjskiej muzyce) i nie traci przy tym sugestywności, a wręcz przeciwnie, podbija emocje poprzez naturalne i w pełni kontrolowane szaleństwo. Apogeum film osiąga podczas talk-show, ale kapitalnych scen naliczyłem conajmniej kilkanaście. Żadnych zastrzeżeń do wplecionych wizji, czy nietypowych zachowań - przecież tego typu rzeczy są absolutnie ludzkie w takich sytuacjach. Chyba, że jestem jednym z tych nielicznych (albo licznych?), którzy w epoce korporacyjnych cyborgów przyznają się do bycia człowiekiem. Wizje z dziewczyną najwyższej próby - rozłożyło mnie to na łopaty i przypomniało, co chodziło mi po łbie, gdy koczowałem samotnie jak bezdomny trzy doby na południu Włoch z 3 euro w kielni i jednym Snickersem (20% gratis). Zdjęcia i montaż - po brytyjsku, więc nie mogę stwierdzić inaczej - znakomite. Franco przekonuje, nie mam żadnych "ale". Faceta wcześniej nie widziałem.
Generalnie: film o zwykłym człowieku mającym zwykłe i płytkie problemy, którego dopadła niezwykła sytuacja. Nauka, którą wyniósł jest prosta i zwyczajnie banalna, ale czy nie jest prawdziwie życiowe myślenie o najbliższych i rozkminianie własnych banałów w takich chwilach? Bohater filozofem greckim w końcu nie jest.
7,5/10
Generalnie: film o zwykłym człowieku mającym zwykłe i płytkie problemy, którego dopadła niezwykła sytuacja. Nauka, którą wyniósł jest prosta i zwyczajnie banalna, ale czy nie jest prawdziwie życiowe myślenie o najbliższych i rozkminianie własnych banałów w takich chwilach? Bohater filozofem greckim w końcu nie jest.
7,5/10
I was always criticized for style and content, but I enjoy trying to tell stories a different way - Tony Scott
17-02-2011, 15:14





