O, dobry Potter od Yatesa. Nie myślałem, że będzie mi dane zobaczyć takie coś. Bardzo trafny IMO pomysł postawienia na klimat i relacje między postaciami - chociaż zdaję obie sprawę, że gdyby nie konieczność rozdzielenia filmu na dwie części, sekwencje biwakowe trwałyby jakieś 5 minut góra :-) W ogóle reżyseria czy też samo rozplanowanie scen momentami mną pozamiatało - kapitalny wstęp z rodziną Hermiony, wizyta na cmentarzu... Świetny patent również z tym, że o istotnych informacjach ze świata czarodziejów dowiadujemy się "z drugiej ręki". Film jednakowoż idealny nie jest - przede wszystkim wychodzą tutaj w paskudny sposób skróty fabularne dokonane w poprzednich częściach (wprowadzenie Mundugusa, Zgredka czy kwestia małżeństwa Lupina to jakaś kpina jest). W początkowych scenach widać również tradycyjne dla Potterów skakanie po kolejnych punktach wstępu, by jak najszybciej przejść do "filmu głównego" (chyba jeszcze bardziej irytujące toto było niż w przypadku Czary Ognia). I jeszcze tragicznie dobrany Nighy, który wizualnie do postaci wprawdzie pasuje, ale chyba nie do końca wytłumaczyli mu co tak właściwie ma zagrać - miota się więc stosując swoją dyżurną manierę brytyjskiego Nicholsona. Generalnie jednak polecam - bardzo pozytywne zaskoczenie w moim przypadku.
Why are you firing wallnuts at me?
11-04-2011, 00:02





