Te pojazdy to jest bezczelny Blade Runner-rip off :P
Z tego co pamiętam według twórców to miał być nie remake tylko nowa, wierniejsza ekranizacja opowiadania. Ten kto je czytał, przypuszczam, że dostrzeże ironię, ale i tak wyjaśnię :) Opowiadanie liczy parę stron i film Verhoevena był mu w zasadzie w 90% wierny, tylko z wiadomych względów dodał do niego jakieś 95%, z podróżą na Marsa włącznie. Nie wiem więc za bardzo o co cho, tym bardziej, że w opowiadaniu bohater nazywał się Quail, a tutaj Farrell i tak gra Quaida (czyli nazywa się tak jak bohater filmu z Arnoldem). W ogóle sensu tego rimejka nie widzę - oczywiście oprócz próby wyciśnięcia kasy ze znanego tytułu. Dick miał tyle świetnych opowiadań i powieści, w dodatku lepiej rozwijających podobne tematy, że generalnie nie ogarniam. Gdyby chociaż przejęli jakieś pomysły z innych powieści, ale gdzie tam. Pewnie będzie podobna padaka jak "Next", "Adjustment Bureau" i tak dalej... Jeszcze bardziej przerażająca wydaje mi się myśl, że piegate nastolatki, dla których rok 1990 jest prehistorią, wezmą ten film za zrzynkę z najoryginalniejszego filmu świata, czyli Srincepcji (jeeeez).
Z tego co pamiętam według twórców to miał być nie remake tylko nowa, wierniejsza ekranizacja opowiadania. Ten kto je czytał, przypuszczam, że dostrzeże ironię, ale i tak wyjaśnię :) Opowiadanie liczy parę stron i film Verhoevena był mu w zasadzie w 90% wierny, tylko z wiadomych względów dodał do niego jakieś 95%, z podróżą na Marsa włącznie. Nie wiem więc za bardzo o co cho, tym bardziej, że w opowiadaniu bohater nazywał się Quail, a tutaj Farrell i tak gra Quaida (czyli nazywa się tak jak bohater filmu z Arnoldem). W ogóle sensu tego rimejka nie widzę - oczywiście oprócz próby wyciśnięcia kasy ze znanego tytułu. Dick miał tyle świetnych opowiadań i powieści, w dodatku lepiej rozwijających podobne tematy, że generalnie nie ogarniam. Gdyby chociaż przejęli jakieś pomysły z innych powieści, ale gdzie tam. Pewnie będzie podobna padaka jak "Next", "Adjustment Bureau" i tak dalej... Jeszcze bardziej przerażająca wydaje mi się myśl, że piegate nastolatki, dla których rok 1990 jest prehistorią, wezmą ten film za zrzynkę z najoryginalniejszego filmu świata, czyli Srincepcji (jeeeez).
13-07-2011, 23:12 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 13-07-2011, 23:23 przez Albertino.)







