(16-07-2011, 09:51)Khet napisał(a):Cytat:wspomnienie Snape'a, nie został potraktowany po macoszemu i mamy 10 minut dobrze pomyślanej, poruszającej retrospekcji - Rickman jest po prostu znakomity!Tylko 10?:( Dobrze, że jednak Yates przypomniał sobie o tej postaci przynajmniej na sam koniec, chociaż wątpię, czy te 10 min zrekompensuje totalne olanie wątku we wcześniejszych filmach.
spoiler alert
Zależy jak na to spojrzeć - wiadomo, w porównaniu do długiego rozdziału z książki może się wydawać, że to mało, z tym że te urywki naprawdę dobrze zarysowują uczucie Severusa do Lily. Najwięcej wyleciało scen z ich pobytu w Hogwarcie, tzn. ograniczają się one w sumie to ceremonii przydziału i ukazania wredności Jamesa. Większość to wspomnienia z dorosłym już Snapem. No i jak wspomniałem - Rickman jest wspaniały. Można to było jeszcze bardziej rozciągnąć (na przykład szkoda, że nie ma sceny gdy Snape nazywa Lily szlamą), ale mi się podobało.
Tak swoją drogą, Yates ma dziwny nawyk do spychania wątków tytułowych na dalszy plan. W Zakonie prawie się o tej organizacji nie mówiło, w Księciu rozwiązanie całej sprawy ograniczyło się do jednej kwestii Snape'a, a w Insygniach... no, te Insygnia po prostu są i się o nich mówi. Szkoda że nie przedstawiono choć na moment tej podniety Harry'ego na ich temat, że wybierał między horkruksami i insygniami itd. Mimo wszystko, jednak dobrze się stało że podzielono ostatnią część na dwie, bo nawet nie chcę sobie wyobrażać jak by to wyglądało w jednym filmie.
16-07-2011, 12:20 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 16-07-2011, 12:20 przez Bogdan.)





