powiedziałbym nawet więcej - Pottery nie wniosły dla kina nic ponad rekordy w box ofisie, wzór skuteczności marketingowej na wielu polach i bycie ekranizacją popularnych (w swoim czasie) książek. Niektórzy powiedzą, że tyle wystarczy, ja jednak uważam, że to za mało. Film, prócz bycia zjawiskiem, musi być udany artystycznie, a z tym każda z części Pottera ma kłopot. Ani gatunek na tym nie zyskał, ani twórcy (Columbus, Cuaron, Yates) nie udowodnili tymi filmami swojej wartości, ani tym bardziej aktorzy. Williams wygrał na pewno. Ktoś jeszcze?
21-11-2011, 17:13





