desjudi napisał(a):ani twórcy (Columbus, Cuaron, Yates) nie udowodnili tymi filmami swojej wartościEee, not. Cuarón nakręcił jeden z najlepszych filmów przygodowych dekady, godnie czerpiąc z Gilliama i Burtona.
Lawrence napisał(a):Tyle, że on zawsze wygrywa. A po za tym jeżeli chodzi o pisanie do filmowych serii, to już przed Potterami osiągnął status boga, dzięki "Star Wars" i "Indiana Jones". I nie należy zapominać, że i tak skomponował niestety tylko do pierwszych trzech części filmu muzykę. Chociaż i tak motyw przewodni jest chyba tym co najbardziej pozostaje w pamięci po tej serii.Tu też się nie zgodzę, nie każdy ost Williamsa jest udany, a już na pewno nie każdy jest genialny - a albumy Kamienia filozoficznego i Więźnia Azkabanu, bardzo różnorodne i magiczne, moim skromnym zdaniem plasują się na samym szczycie jego dokonań.
Cytat:Mimo całej magii i bogactwa świata Rowling, ta seria jest niezwykle zachowawcza.U Rowling jest mnóstwo cudownego, emancypacyjnego mięsa, tylko że twórcy filmu postanowili radośnie pochichrać się ze Zgredka, Hagrida i biednych Weasleyów, nie mówiąc o zajechaniu Hermiony
Cytat:Trochę tylko gorzej prezentuje się fabuła, która została w tym cudownym świecie umieszczona. Tutaj Rowling korzysta z klasycznego wątku, walki dobra ze złem, mamy dobrego czarodzieja mentora, wybrańca, który powoli się uczy, aby pomścić śmierć rodziców i oczywiście złego czarodziejaJa wielokrotnie pisałam, że fenomen tej serii moim zdaniem opiera się na wątkach nie związanych z Voldemortem i zaraz do tego wrócę
Rodia napisał(a):Nie wspominam już o tym, że blond Brytyjka subtelnie porusza w tej serii wiele tematów, o których się w zestawieniu z Harrym Potterem nie mówi i to w całkiem dojrzały sposób - sama zresztą powiedziała, że tak naprawdę głównym tematem tej serii jest śmierć.Raz, że śmierć, dwa, że tożsamość, bycie odmieńcem (bardzo post;). Rowling rozpracowuje to na wielu płaszczyznach - w filmach nie zostało prawie nic.
No i właśnie - czemu? Bo efekciarstwo, bo mało czasu... Po nowym Doktorze jestem absolutnie przekonana, że gdyby dopiero teraz do tej prozy zakasało rękawy BBC, wypuszczając choćby siedem klasycznie sześcioodcinkowych serii, postaci mogłyby zaistnieć. Co więcej, mam wrażenie, że forma telewizyjna pozwoliłaby na większe eksperymenty z materiałem książkowym - chociażby zmiany perspektywy. Rowling nigdy nie zdekonstruowała Harry'ego, a przecież on o to błaga i prosi (jak każdy Mesjasz chyba)
DON'T BLINK AND TURN LEFT.
22-11-2011, 22:49 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 23-11-2011, 00:13 przez Artemis.)





