Nie byłem fanem pierwszej części (dla mnie to nie był Sherlock tylko znowu Iron Man), ale ogólnie podobało mi się i wybrałem się tak na przekór sobie do kina, dlatego, że to Ritchie (którego bym wolał by kręcił sequele Rock'n'olli a nie te Sherlocki) i także Rapace, której jeszcze miałem okazji w niczym zobaczyć a bardzo chciałem no i Harris, którego lubię po Benjaminie Buttonie. No i jestem tak w pól zawiedziony, a w pół zadowolony. Powtórka z pierwszej części, znowu rozkminy Holmesa z Watsonem, cały film tylko czemu ten go zdradza z żoną :). Liczyłem na jakąś akcję Holmesa na ślubie, a tu nic. Swietna scena pociągowa (wyrzuciłeś moja żonę!:). Intrygi nie ma jako takiej, Holmes jak po sznurku zmierza do Moriarty'ego, wykorzystując swój dar przewidywania. Chwilami przynudza, ale da się obejrzeć. Najlepszy epilog z McAdams i prolog. Ale na trzecią częśc już się nie wybiorę, chyba, żeby naprawdę to było coś, no i byłaby Rapace ;). 7,5/10
27-01-2012, 11:22





