Jak wyglądała ostatnia dyskusja z Rinzlerem, można zobaczyć powyżej. Kolega zdecydował się na retrospektywny wpis na bloga, w którym miał zamiar wziąć w obronę produkcje Andersona i jego żonki.
I właściwie na moim poście temat tego blogowego wpisu powinien się skończyć, gdyż Rinzler powtarza wszystkie z d. wyjęte "argumenty" za, które przetoczył przez dwie ostatnie strony tego tematu, a które po prostu ubrał w szaty blogowej notki.
Rinzler, dobrze wiem o co Ci chodzi, problem, że nie ubierasz tego w słowa ;). Większość ma kilka takich filmów, które obiektywnie patrząc są przeciętne albo nawet złe - mimo to, oglądają je kilka razy z przyjemnością. Bierze się to z tego, że po prostu kogoś kręci ich setting. Nie fabuła, dialogi, aktorstwo, tylko wspomniany setting - i jest to jak najbardziej zrozumiałe. Trzeba było napisać to 20 postów wcześniej i nie byłoby tej szopki.
I właściwie na moim poście temat tego blogowego wpisu powinien się skończyć, gdyż Rinzler powtarza wszystkie z d. wyjęte "argumenty" za, które przetoczył przez dwie ostatnie strony tego tematu, a które po prostu ubrał w szaty blogowej notki.
Rinzler, dobrze wiem o co Ci chodzi, problem, że nie ubierasz tego w słowa ;). Większość ma kilka takich filmów, które obiektywnie patrząc są przeciętne albo nawet złe - mimo to, oglądają je kilka razy z przyjemnością. Bierze się to z tego, że po prostu kogoś kręci ich setting. Nie fabuła, dialogi, aktorstwo, tylko wspomniany setting - i jest to jak najbardziej zrozumiałe. Trzeba było napisać to 20 postów wcześniej i nie byłoby tej szopki.
27-01-2012, 17:47





