Długo nosiłem się z zamiarem założenia takiego tematu, bo fanów serii MGS w Polsce nie brakuje. Po niedawno wydanej kolekcji trzech części pt. MGS HD Collection oraz zapowiedzi na końcówkę 2012 slashera Metal Gear Rising: Revengeance, można pokusić się o stwierdzenie, że rok 2012 MGS-ami stoi. Przynajmniej dla niektórych :)
Seria ma diablo ciekawe uniwersum, które, co jest ewenementem w tej branży, powoli i konsekwentnie budowane jest od połowy lat 80. po dzień dzisiejszy. Fabularnie to political-fiction z domieszką s-f w japońskiej polewie. Gameplayowo wszystkie MGS-y to takie arcadeowe skradanki, które od części drugiej oddają graczowi pełne spektrum możliwości: cichcem, na Jana oraz pół na pół. Epickie walki z bossami i tony smaczków upchanych przez twórców to kolejny wyróżnik serii. W tym miejscu pominę dwie stareńkie części MG i MG2, od razu przechodząc do MGS.
Metal Gear Solid (1998)
Gra-legenda. MGS jako pierwszy wprowadził szeroko pojętą ?filmowość? go gier z głównego nurtu, Hideo Kojima zafundował mocarną fabułę bez niepotrzebnych udziwnień, a walki z bossami po dziś dzień zachwycają (inspiracje nimi widać np. w Batman: Arkham City). Zimowy klimat można poczuć na własnej skórze, a oprawa była szczytem 32-bitowców. I ta muzyka! Gra-ideał swojej epoki, która nawet dziś zachwyca sposobem narracji i ?patentami?. 10
Metal Gear Solid 2: Sons of Liberty (2001)
Pokaz mocy PS2 zaraz po premierze czarnulki i najbardziej kontrowersyjna część serii. Szczegółowa oprawa, mnóstwo nowych elementów gameplayu i kosmicznie zakręcona fabuła mocno tkwiąca w cyberpunku oraz muzyka Gregsona-Williamsa, to jej największe atuty. Niestety, Kojima wpakował tutaj dużo przerysowanej japońskości, jak grubas na wrotkach, biseksualny wampir czy były prezydent USA w stroju Dr Octopusa. Archaiczna kamera nie pomaga dziś gry pokochać, ale motyw w przełamaniem czwartej ściany po dziś dzień urywa dupę. 9
Metal Gear Solid 3: Snake Eater (2004)
Kojima zabiera nas do początku całej historii, wrzucając do rosyjskiej dżungli w ?64 roku. Gra wrzuca nam w końcu kamerę zza pleców, w dżungli przeżyjemy dzięki wielu nowym patentom, a oprawa wyciskała wszystkie soki z PS2 (dziś, w HD, wygląda jak wczesna gra na X360!). A fabuła? Mega emocjonująca, z mocarną końcówką i niezapomnianymi postaciami. Niestety, pajacowanie Kojimy mocno ją nadwątliło. Wprowadzenie oddziału Cobra Unit, w skład którego wchodzą ludzie-prądy, ludzie-pająki, a nawet ludzie-szerszenie, to kiepski żart, pasujący bardziej do Dragon Balla. Na szczęście, co najmniej dwoje bossów (The End, The Boss) to światowe podium do dnia dzisiejszego. + 9
Metal Gear Solid: Portable Ops (2006)
Wydana na PSP kontynuacja 3: Snake Eater to bardzo sympatyczny interquel, w którym twórcy dodają mocniejsze tło pod późniejszą przemianę Big Bossa. Gameplay nie różni się od ?trójki?, za to całość podzielono na misje z możliwością zarządzania własną bazą. Cut-scenki wykonano metodą żywego komiksu z dubbingiem i wypadły doskonale. Fabuły nie zmąciły żadne cuda i przegięcia, w dodatku występuje tu najlepszy chyba antagonista w serii - charyzmatyczny Gene. Modele postaci przeniesiono z PS2, niestety lokacje wyglądają niemrawo. Wizytówką tej części jest piękny wokal ?Calling to the Night?. 8
Metal Gear Solid 4: Guns of the Patriots (2008)
W momencie premiery drugi, po Uncharted, system-seller na PS3. System strzelania i kilka innych motywów pozwoliło zrzucić balas wielu archaizmów od czasu MGS2, mimo to kilka pozostało (kieszenie bez dna, animacja biegu Snake?a). Na szczęście wszystko inne to już najwyższa półka. Kolejne sekcje można przechodzić na różne sposoby, art-design sięga nieba, muzyka Gregsona-Williamsa rozwala bębenki, a graficznie to wciąż pierwsza dziesiątka na PS3. Fabuła w tej części spaja i wyjaśnia wydarzenia, który narosły przez ponad 20 lat i, mimo kilku ckliwych i przeszarżowanych momentów, całość świetnie się zazębia, a ostatnia scena wyciska z fana serii ostatnie łzy. Z ciekawostek: ostatni boss to epa nad epami - walka toczy się tutaj w pewnym sensie w 4 liniach czasowych!!! Filmików na silniku gry mamy zaś 6 h ;) - 10
Metal Gear Solid: Peace Walker (2010)
Wydany pierwotnie na PSP, z którego wycisnął ostatnie soki, przełożony na PS3 i X360, stanowi wielkie podsumowanie formuły cyklu. Gra jest zamknięciem ?trylogii Big Bossa? kontynuując MGS3: Snake Eater (można pominąć Portable Ops), stanowi ostateczne zamknięcie wątku The Boss, Zimnej Wojny i obrazuje powstanie mitycznego Outer Heaven. Gra masakruje swoim rozbudowaniem i rozciągłością. Ruszamy na misje fabularne, poboczne, specjalne, wysyłamy żołnierzy do bitwy, zarządzamy bazą Outer Heaven (broń, zabawki, maszyny, itd.), budujemy własnego Metal Geara, można grać misje w co-opie oraz verus online. Ludzkich bossów zastąpiły w tej części mocarne maszyny, a zakręconą i z lekka kiczowatą fabułę z "czwórki", bardzo spójna i diablo wciągająca historia, chyba zaraz po MGS1 najlepsza w serii. Ocean grania, w którym spędziłem na PSP równo 200 godzin, nie wyciskając z gry wszystkiego (!). Cut-scenki zrobiono jak w Portable Ops, znacznie je odpicowując, a także na silniku gry. Jest ich łącznie 3 h, czyli standard serii został zachowany :). ? 10
Tyle ode mnie. Wbrew niektórym głosom seria nigdy nie zaniżyła poziomu, a wręcz przeciwnie. Po prostu obecna generacja przyniosła ze sobą kilka mocarnych IP z widokiem TPP (Uncharted, Batman, Gears of War) i na ich tle MGS aż tak nie błyszczy. Mimo tego, sprzedaje się bardzo dobrze, a za sprawą MGR: Revengeance ma szansę przyciągnąć nową grupę graczy. Oby do listopada.
22-02-2012, 17:29 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 20-03-2012, 01:35 przez Anielski_Pyl.)





