Czy lepsza - nie wiem, ja oceniam je na równi. Widziałem najpierw film (rany, to już 15 lat...), ale nie przyćmił mi później przeczytanej powieści (do dzisiaj chyba trzykrotnie, jeszcze w tym roku będzie czwarty, bo znowu mam smaka).
Książka jest bogatsza w wątki poboczne - co nie znaczy nieważne. Pewne sprawy (w tym niektóre kluczowe, dotyczące np. Dudleya) są poprowadzone inaczej - też dlatego, ze TLA stanowią część cyklu, w którym niektóre postaci drugiego planu przewijają się w kilku tomach (Dudley, Exley, Buzz Meeks). I akcja powieści rozpisana jest na kilka lat, co ma znaczenie np. dla zmarginalizowanych w filmie relacji Exleya z Inez Soto - tą zgwałconą przez czarnych. Wreszcie - last but not least - Ellroy ma genialny styl, ostry i bezpardonowy (Mental świadkiem - to, zdaje się, jego ulubiony pisarz). I to jest naprawdę kapitalna opowieść.
Zaś scenariusz filmu uważam za absolutny wzorzec adaptacji pod względem selekcji wątków, kondensacji rozbudowanej koronkowo fabuły bez utraty nawet krzty logiki, dramatyzmu i charakterystyki postaci. Helgland i Hanson powinni za niego dostać literacką nagrodę Nobla (ale cóż, lewacy się nie poznali).
Książka jest bogatsza w wątki poboczne - co nie znaczy nieważne. Pewne sprawy (w tym niektóre kluczowe, dotyczące np. Dudleya) są poprowadzone inaczej - też dlatego, ze TLA stanowią część cyklu, w którym niektóre postaci drugiego planu przewijają się w kilku tomach (Dudley, Exley, Buzz Meeks). I akcja powieści rozpisana jest na kilka lat, co ma znaczenie np. dla zmarginalizowanych w filmie relacji Exleya z Inez Soto - tą zgwałconą przez czarnych. Wreszcie - last but not least - Ellroy ma genialny styl, ostry i bezpardonowy (Mental świadkiem - to, zdaje się, jego ulubiony pisarz). I to jest naprawdę kapitalna opowieść.
Zaś scenariusz filmu uważam za absolutny wzorzec adaptacji pod względem selekcji wątków, kondensacji rozbudowanej koronkowo fabuły bez utraty nawet krzty logiki, dramatyzmu i charakterystyki postaci. Helgland i Hanson powinni za niego dostać literacką nagrodę Nobla (ale cóż, lewacy się nie poznali).
01-06-2012, 12:38





