Który to już seans na Polsacie? Nieważne, jedno z najlepszych guilty pleasure w moim krótkim życiu. Film choć szczerze uwielbiam, to nie oszukujmy się - jest niesamowicie debilny. Tu skok z samolotu bez szwanku, wybicie bez konsekwencji połowy ludu, odporność Matrixa na kule wrogów. Muzyka brzmi z kolei jak podkład do clipu muzycznego, a po recenzji Nostalgia Critica (który mimo krytykanctwa też uwielbia "Commando") podśpiewuję tą piosenkę podczas tej zajebistej sceny ubierania się w wszelką amunicję (kurna, też chcę być taki!). Z kolei Bennett to chyba jeden z najgorszych szwarccharakterów kina - nie dość, że wygląda jak spasły Freddie Mercury w kolczudze, to gra aktorska pozostawia do życzenia. Jak wyciąga nóż i zapłakaną miną piszczy "I'll KILL YOUUUUUUu!!!!!!!!" to umieram ze śmiechu. Ale to wszystko się nie liczy - jako dwunastolatek uwielbiałem ten pomnik męskiego kina dla prawdziwych mężczyzn to jako 21-latek nadal kocham "Commando" pomimo swojej głupoty i wad.
- Mówiłeś, że zabijesz mnie na końcu!
- Kłamałem
- UAAAAAAAAA!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
/\
|
|
To jest najlepszy cytat z filmu, a nie jakieś zjadanie beretów na obiad :).
PS. Dziwne, nie minął rok od ostatniego seansu, a już Polsat powtórzył "Commando"...
- Mówiłeś, że zabijesz mnie na końcu!
- Kłamałem
- UAAAAAAAAA!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
/\
|
|
To jest najlepszy cytat z filmu, a nie jakieś zjadanie beretów na obiad :).
PS. Dziwne, nie minął rok od ostatniego seansu, a już Polsat powtórzył "Commando"...
15-07-2012, 10:59





