Synowie Mafii (2001) reż. Brian Koppelman
Mam szczęście natykać się na ten film w tv od jakiegoś czasu, tym razem szósty albo siódmy seans za mną.
Grupka dorosłych synów mafii próbuje wejść w biznes i pracować dla ojców, a dokładnie jednego szefa ze szczytu drabiny. Ponieważ dotąd synalek (w tej roli świetny Barry Pepper) był trzymany z dala, dostaje łatwa robotę do wykonania, do której bierze swoich ziomków. Niestety, walizka z forsą ginie w malutkim i spokojnym miasteczku Wilbox, i wpada w ręce miejscowego szeryfa.
Na pierwszym planie warto zauważyć, o czym ten film ma być i jak prezentuje kolejne wydarzenia oraz bohaterów: otóż, film nie stara się być wielkim pomnikiem o mafii czy też ukazać złożoność struktur zależności w samej rodzinie, za to całkiem zgrabnie ukazuje brak obycia, stylu życia, czegoś, co możesz poznać widząc, ale nie będziesz tym emanować. Krótko: choćbyś się zesrał to nie będziesz mafiozą, jeśli nie byłeś w tym świecie za małolata.
Walizka ginie w durnych okolicznościach, winnymi zostaje czterech gości, który chcą odzyskać walizkę z połową miliona dolarów. Wiadomo, że tej kasy nikt nie odpuści więc chłopcy mają zgryz.
Doskonale gra tutaj każdy element: obsada, scenariusz, reżyserka i muzyka. Jest wiele małomiasteczkowych motywów, które doskonale uzupełniają ten obraz, przy czym nie zostały wrzucone na siłę jako wątki komediowe. Ogólnie, ciekawe film, do wielokrotnego obejrzenia, i nawet Seth Green nie wnerwiał swoją grą. Szkoda jedynie krótkiego występu Dennisa Hoppera, za to jego niedobór nadrabia John Malkovich.
Mam szczęście natykać się na ten film w tv od jakiegoś czasu, tym razem szósty albo siódmy seans za mną.
Grupka dorosłych synów mafii próbuje wejść w biznes i pracować dla ojców, a dokładnie jednego szefa ze szczytu drabiny. Ponieważ dotąd synalek (w tej roli świetny Barry Pepper) był trzymany z dala, dostaje łatwa robotę do wykonania, do której bierze swoich ziomków. Niestety, walizka z forsą ginie w malutkim i spokojnym miasteczku Wilbox, i wpada w ręce miejscowego szeryfa.
Na pierwszym planie warto zauważyć, o czym ten film ma być i jak prezentuje kolejne wydarzenia oraz bohaterów: otóż, film nie stara się być wielkim pomnikiem o mafii czy też ukazać złożoność struktur zależności w samej rodzinie, za to całkiem zgrabnie ukazuje brak obycia, stylu życia, czegoś, co możesz poznać widząc, ale nie będziesz tym emanować. Krótko: choćbyś się zesrał to nie będziesz mafiozą, jeśli nie byłeś w tym świecie za małolata.
Walizka ginie w durnych okolicznościach, winnymi zostaje czterech gości, który chcą odzyskać walizkę z połową miliona dolarów. Wiadomo, że tej kasy nikt nie odpuści więc chłopcy mają zgryz.
Doskonale gra tutaj każdy element: obsada, scenariusz, reżyserka i muzyka. Jest wiele małomiasteczkowych motywów, które doskonale uzupełniają ten obraz, przy czym nie zostały wrzucone na siłę jako wątki komediowe. Ogólnie, ciekawe film, do wielokrotnego obejrzenia, i nawet Seth Green nie wnerwiał swoją grą. Szkoda jedynie krótkiego występu Dennisa Hoppera, za to jego niedobór nadrabia John Malkovich.
loading podpis...
04-09-2012, 13:48





