Miałem bilety za free (znajomi zaprosili, chociaż ostrzegałem, że to może być badziew), to się przeszedłem, nastawiony raczej na nakręcony bez polotu rozpierdol...
... i właśnie mniej więcej tyle dostałem, ale, o dziwo, bawiłem się całkiem nieźle. Na początek rzucę oczywistością - film nawet nie zbliża się poziomem do filmu Verhoevena, ale ogląda się go całkowicie bezboleśnie. Scenografia okej, chociaż mogliby nieco bardziej popuścić wodze wyobraźni, sekwencje akcji też w porządku, chociaż raczej nie wychodzą poza dzisiejsze, gówniane standardy (oczojebny montaż i zawalenie ekranu wybuchami pod sam sufit), to zdarzają się wyjątki, jak choćby... no dobra, nie ma wyjątków, ale scenki te skręcono tak, że dają całkiem sporo funu.
Fabułka jakaś tam jest, na kolanie napisane to wszystko, ale jakoś klei się we w miarę zjadliwą całość (chociaż rozwiązanie wątku postaci, granej przez Beckinsale to scenariuszowa żenada, podobnie jak rola Billa Nighy'ego, która pojawia się na ekranie przez jakieś 3 minuty), aktorzy zaś dają z siebie więcej, niż przewidują ich role. Szczególnie Farrell sprawia na tyle pozytywne wrażenie, że do końca sympatyzowałem z jego postacią, czego na przykład nie mogę napisać o Biel, która była koszmarnie bezbarwna. Jej przeciwieństwem jest za to Beckinsale, która zagrała fajnie, a do tego wyglądała świetnie.
Ogólnie, żenady nie ma, jest całkiem spoko filmik, w sam raz na pojedynczy wypad do kina. Szczególnie, jak ktoś ma darmowe wejściówki.
5/10
... i właśnie mniej więcej tyle dostałem, ale, o dziwo, bawiłem się całkiem nieźle. Na początek rzucę oczywistością - film nawet nie zbliża się poziomem do filmu Verhoevena, ale ogląda się go całkowicie bezboleśnie. Scenografia okej, chociaż mogliby nieco bardziej popuścić wodze wyobraźni, sekwencje akcji też w porządku, chociaż raczej nie wychodzą poza dzisiejsze, gówniane standardy (oczojebny montaż i zawalenie ekranu wybuchami pod sam sufit), to zdarzają się wyjątki, jak choćby... no dobra, nie ma wyjątków, ale scenki te skręcono tak, że dają całkiem sporo funu.
Fabułka jakaś tam jest, na kolanie napisane to wszystko, ale jakoś klei się we w miarę zjadliwą całość (chociaż rozwiązanie wątku postaci, granej przez Beckinsale to scenariuszowa żenada, podobnie jak rola Billa Nighy'ego, która pojawia się na ekranie przez jakieś 3 minuty), aktorzy zaś dają z siebie więcej, niż przewidują ich role. Szczególnie Farrell sprawia na tyle pozytywne wrażenie, że do końca sympatyzowałem z jego postacią, czego na przykład nie mogę napisać o Biel, która była koszmarnie bezbarwna. Jej przeciwieństwem jest za to Beckinsale, która zagrała fajnie, a do tego wyglądała świetnie.
Ogólnie, żenady nie ma, jest całkiem spoko filmik, w sam raz na pojedynczy wypad do kina. Szczególnie, jak ktoś ma darmowe wejściówki.
5/10
https://www.filmweb.pl/user/Nawrocki/activity
https://letterboxd.com/nawrocki/list/best-movies-of-2020s/
https://letterboxd.com/nawrocki/list/2024-movies/
https://letterboxd.com/nawrocki/list/best-movies-of-2020s/
https://letterboxd.com/nawrocki/list/2024-movies/
13-09-2012, 18:23





