Parę słów o doskonałej ilustracji muzycznej. Motyw przewodni głównego bohatera i jego kosmiczna jakość to oczywista oczywistość (o ile zakład, że w remakeboocie będzie albo klon muzyki Zimmera mhrocznych rycerzów, niemający żadnych punktów stycznych z genialną robotą z 1987 roku? Ewentualnie jakieś techno covery...), ale warto zwrócić uwagę na wolniejsze, "smutne" kawałki - brzmią normalnie jak z klasycznego horroru o... duchach. Nadają one niesamowitego klimatu "RoboCopowi". Przede wszystkim w chyba najlepszej scenie z całego filmu, czyli "zwiedzaniu" domu. Przejmująca, a zarazem niepokojąca muzyka. Prawdziwa magia. Nie ma bata, jutro oglądam jeszcze raz.
Postępować należy tak, aby niczego nie robić, a wtedy panować będzie ład.
-- Laozi
-- Laozi
23-09-2012, 00:16





