![[Obrazek: bourne109.jpg]](http://boxofficemojo.com/img/b/bourne4/bourne109.jpg)
Jeremy Renner is NOT Jason Bourne. Tak powinno brzmieć hasło reklamowe najnowszego filmu wychodzącego spod tej marki. Idąc na Dziedzictwo nie liczyłem, że dorówna ono trylogii z Mattem Damonem ale spodziewałem się przynajmniej dobrego filmu akcji zrobionego w podobny sposób. Tak niestety nie jest. The Bourne Legacy to nędzna podróbka, która ma zarabiać na sprawdzonej już serii, kopiując ją i niestety psując jednocześnie.
Moja ocena może być trochę myląca z opinią. Wszystko się bierze z tego, że najnowszy film Tony'ego Gilroya w gruncie rzeczy jest niezłym kinem akcji i tak też go oceniam. Ale niestety to tyle, bo porównując go do poprzednich filmów z "Bourne" w tytule wypada bardzo słabo, a to jak kontynuowana została ta historia w ogóle mi się nie podoba. Od razu przejdę do wypisywania bzdur i elementów, które w trakcie seansu raziły mnie w oczy.
Główny bohater nie jest Mattem Damonem ale Jeremy Renner mógł fajnie się zaprezentować w podobnej roli. Niestety...
Tony Gilroy na stanowisku reżysera był złym wyborem. Od początku miałem co do tego wątpliwości a gdy usłyszałem, że film ma trwać 135 minut bardzo bałem się o dynamikę przedstawianych wydarzeń. Paul Greengrass wyciął masę scen ze swoich filmów i to bardzo fajnych scen. Ale dobrze, że tak zrobił, bo to poprawiło płynność przebiegania akcji. W Dziedzictwie tego nie ma, na pierwszą akcję czkamy bardzo długo, podobnie jak i na kolejne przez co film bardzo się dłuży. Jeszcze gdyby było na co czekać, to nie czepiał bym się takiego szczegółu, ale owe sekwencje akcji są bardzo słabe...
Nowi ludzie odpowiedzialni za zdjęcia, montaż i nawet taki weteran-kompozytor jak James Newton Howard nie popisali się i wypadają słabo względem ich poprzedników. Przez te elementy w filmie praktycznie nie można odczuć napięcia. Właściwie to niemal wszystko zwiodło i mało jest rzeczy, które mógłbym pochwalić. Nawiązania do trylogii są fajne, tak jak i początkowe wplątanie wydarzeń z Ultimatum w akcję Dziedzictwa, oraz gościnne występy Albert Finney'a, Joan Allen, Scotta Glenna i Davida Strathairna. Niestety wszystko to zostaje zaprzepaszczone w zakończeniu...
Aby się nie pastwić już więcej nad Dziedzictwem Bourne'a, krótko je podsumowuje. Jest ono do bólu przeciętnym kinem akcji, które jako kontynuacja czy też tzw. spin-off trylogii z Mattem Damonem kompletnie się nie sprawdza i można w nim znaleźć więcej błędów i wad niż w we wszystkich wcześniejszych filmach o Bournie razem wziętych. Jeżeli Legacy poniesie kasową klęskę to śmiało mogę ignorować jego powstanie. Na to niestety się nie zanosi. Dlatego mam nadzieję na powrót Paula Greengrassa i Matt Damona w finałowej Zdradzie Bourne'a, którzy raz na zawsze rozwiążą sprawę z Pam Landy i innymi postaciami w lepszym od tego filmie. 5/10
12-11-2012, 13:02 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 03-08-2013, 13:13 przez Juby.)
Spoiler




