Cytat: przeciwnicy filmu przypierniczają się do pomysłu podróży przez jądro ziemi.
Nie mam z tym najmniejszego problemu. Równie dobrze mógłbym się czepiać tworzenia atmosfery na Marsie w 10 minut w wersji z 1990 roku.
I przy okazji - film z Arnoldem był lepszy min dlatego, że w przeciwieństwie do filmu Wisemana, nie był śmiertelnie poważny, co za tym idzie dostarczał o wiele większą ilość funu. Radosna, krwawa rozwałka, której w remaku nie ma też w tym pomogła. No i poza tym był Richter (Ironside), którego tutaj zespolono z Lori bo Wiseman chciał pewno większą rolę dla żony, ale nic ciekawego z tego nie wyniknęło. No i zarówno Richter jak i Lori w filmie Verhoevena mają pamiętne sceny śmierci, a tutaj? meh.
27-11-2012, 12:42 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 27-11-2012, 12:46 przez Gieferg.)





