Chariots of Fire - pierwszy seans pamiętam jak przez mgłę podczas burzy w czasie zaśmienia słońca, tak więc to można uznać za pełnoprawne rozdziewiczenie (zwłaszcza, że całość wygląda obłędnie na blu), ergo trudno jest mi powiedzieć, na ile film się postarzał. To solidna produkcja choć daleki jestem od peamów. Przede wszystkim zbędna jest retrospekcja w retrospekcji - prolog i epilog spokojnie można by wyrzucić bez szkody dla filmu. Poza tym bohaterowie są albo słabo nakreśleni albo mało interesujący - Abrahams jest w miarę ok, ale zachowuje się jak dziecko, Liddell jest mega irytujący z tym swoim Bogiem, a cała reszta to raczej drugi plan bez wyrazu. Dość powiedzieć, że niejaki narrator całości, Aubrey pojawia się w całym filmie na może 5 minut i niespecjalnie zaznacza się w fabule. Szkoda. Do tego dochodzi przesadne, naprawdę przesadne napuszenie całości, no i finał, który zamiast emocjonować po prostu się odbywa. Ot, biegną i chuj. Zero stopniowania napięcia czy czegokolwiek co by bardziej przykuło uwagę widza. Wychodzi przez to taki trochę "meh" w ogólnym kontekście i zwyczajnie chybione są te Oscary za najlepszy film, czy nawet nominacje aktorskie (Holm zawsze klasa, ale tutaj do zagrania nie miał zupełnie nic). Nie odczułem też tego ducha walki, jaki film powinien wywoływać. Po Rockym człowiek chciał wyjść na ulicę wbiec na schody i podnieść ręce w geście zwycięstwa, a następnie kupić sobie worek i rękawice. Po Karate Kid chyba każdy coś sobie uszkodził próbując styl żurawia. A po Rydwanach... pustka.
Niemniej realizacja sama w sobie na plus (muzyka Vangelisa jest po prostu mega - album płytowy to jakaś pomyłka w porównaniu z tym, co w filmie), główne role odegrane bdb, mimo miałkości skryptu, a dwie godzinki mijają szybko i są w miarę interesujące (zwłaszcza pierwsza godzina).
Dam lekko naciągane
7 / 10
Niemniej realizacja sama w sobie na plus (muzyka Vangelisa jest po prostu mega - album płytowy to jakaś pomyłka w porównaniu z tym, co w filmie), główne role odegrane bdb, mimo miałkości skryptu, a dwie godzinki mijają szybko i są w miarę interesujące (zwłaszcza pierwsza godzina).
Dam lekko naciągane
7 / 10
Don't play with fire, play with Mefisto...
http://www.imdb.com/user/ur10533416/ratings
http://www.imdb.com/user/ur10533416/ratings
20-12-2012, 03:55 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 20-12-2012, 04:19 przez Mefisto.)





