Krótka piłka, czyli mini-recenzje
(13-12-2012, 10:37)Juby napisał(a): Kill Bill - Kocham każdą piosenkę, a właściwie to każdą nutę muzyki, każdy element scenografii, każde ujęcie, i kompletnie wszystko co pojawia się w tym filmie. Kupuję konwencję jaką serwuje Tarantino od samego początku i proszę o więcej. Film zaczyna się kapitalną walką Czarnej Mamby z Vernitą Green, a po niej o dziwo jest tylko lepiej. Fantastyczna historia (ciekawie poprowadzona), znakomity epizod anime o O-Ren, dużo humoru, super dialogi, świetne akcje, i kozacki finał, którego zajebistości nie jestem w stanie opisać. Ocena może być tylko jedna. ;)
Ocena: 10/10 [Obrazek: 6m.png]

Jak będę miał wolny wieczór powtórzę sobie dwójkę...

jeśli mogę zapytać: jakim sposobem ocenę w skali od 1 do 10 pokazujesz na sześciu gwiazdkach?

Odpowiedz
(19-12-2012, 21:00)Phil napisał(a):
Cytat: warto trzeba było do 0:40.
A teraz po polsku.

Szlag jasny! Miało być warto było czekać do godz. 0:40". Spieszyłem się na Kaznodzieję z karabinem i dlatego walnąłem takiego byka...

A propo
Kaznodzieji.

Odpowiedz
Chariots of Fire - pierwszy seans pamiętam jak przez mgłę podczas burzy w czasie zaśmienia słońca, tak więc to można uznać za pełnoprawne rozdziewiczenie (zwłaszcza, że całość wygląda obłędnie na blu), ergo trudno jest mi powiedzieć, na ile film się postarzał. To solidna produkcja choć daleki jestem od peamów. Przede wszystkim zbędna jest retrospekcja w retrospekcji - prolog i epilog spokojnie można by wyrzucić bez szkody dla filmu. Poza tym bohaterowie są albo słabo nakreśleni albo mało interesujący - Abrahams jest w miarę ok, ale zachowuje się jak dziecko, Liddell jest mega irytujący z tym swoim Bogiem, a cała reszta to raczej drugi plan bez wyrazu. Dość powiedzieć, że niejaki narrator całości, Aubrey pojawia się w całym filmie na może 5 minut i niespecjalnie zaznacza się w fabule. Szkoda. Do tego dochodzi przesadne, naprawdę przesadne napuszenie całości, no i finał, który zamiast emocjonować po prostu się odbywa. Ot, biegną i chuj. Zero stopniowania napięcia czy czegokolwiek co by bardziej przykuło uwagę widza. Wychodzi przez to taki trochę "meh" w ogólnym kontekście i zwyczajnie chybione są te Oscary za najlepszy film, czy nawet nominacje aktorskie (Holm zawsze klasa, ale tutaj do zagrania nie miał zupełnie nic). Nie odczułem też tego ducha walki, jaki film powinien wywoływać. Po Rockym człowiek chciał wyjść na ulicę wbiec na schody i podnieść ręce w geście zwycięstwa, a następnie kupić sobie worek i rękawice. Po Karate Kid chyba każdy coś sobie uszkodził próbując styl żurawia. A po Rydwanach... pustka.
Niemniej realizacja sama w sobie na plus (muzyka Vangelisa jest po prostu mega - album płytowy to jakaś pomyłka w porównaniu z tym, co w filmie), główne role odegrane bdb, mimo miałkości skryptu, a dwie godzinki mijają szybko i są w miarę interesujące (zwłaszcza pierwsza godzina).
Dam lekko naciągane
7 / 10
Don't play with fire, play with Mefisto...
http://www.imdb.com/user/ur10533416/ratings

Odpowiedz
Trouble with the curve - najnowszy film z Clintem, ale nie w reżyserii Clinta. Trwa dwie godziny, ale po pierwszych 30 minutach miałem wrażenie, że to już prawie koniec i czas zamknąć historię. Ale nieeee, jeszcze 90 minut... Obejrzałem w końcu trochę ponad godzinę i wyłączyłem, bo, szczerze mówiąc, to jest nieoglądalne.

Fabuła: Clint wybiera zawodników do profesjonalnego bejzbolu. Niestety jest stary i traci wzrok, i raczej czeka go koniec kariery w krótkim czasie, więc córka pomaga mu w ostatnim zadaniu.

W sumie fabuła na pierwszy rzut oka jest spoko, a kiedy na ekranie jest Clint, jest zajebiście - ma naprawdę dobre dialogi i jest śmieszno-badassowy. Powiem tyle, że rozpoczynająca film scena, w której Clint usiłuje się wysikać i prowadzi dialog ze swoim żmijem, jest ŚWIETNA. Takich scen jest sporo.

Problem w tym, że blisko połowy filmu Clint znika, a jego miejsce zajmuje wątek romansu jego córki z Dżastinem Timberłakiem. Który jest PRZERAŻAJĄCY. Ciepłe kluchy wypadają z ekranu i zapaskudzają klawiaturę. Ten wątek jest tak ograny, słaby, zły, że wyłączyłem film - po prostu nie wytrzymałem.

Na Clinta patrzy się jednak bardzo przyjemnie, bo jest zwyczajnie genialny - tyle że z góry wiadomo, jak to się wszystko skończy, bo TwtC to sztampa od początku do końca, jeno z paroma świetnymi dialogami.

- Ice Cube nie jest aktorem.
- Gra w filmach.
- To nie znaczy, że jest aktorem.
- Jak nazywają aktorów, którzy grają w filmach?
- Aktorami?
- No właśnie. Ice Cube jest aktorem i potrafi rapować. Czy de Niro potrafi rapować?
- No i masz. Wkurwiłeś mnie.

Generalnie, przydałby się jakiś cut bez romansu z Timberłakiem, wtedy dałbym i 7/10, a tak - jako że nie obejrzałem do końca - daję 0/10.

Odpowiedz
(19-12-2012, 22:00)MauZ napisał(a): jeśli mogę zapytać: jakim sposobem ocenę w skali od 1 do 10 pokazujesz na sześciu gwiazdkach?

To proste, dzieli ocenę przez 1,(6) i zaokrągla :P
- Are you an idiot?
- No, sir, I'm a dreamer.

Odpowiedz
[Obrazek: 1m.png] = 1/10 lub 2/10
[Obrazek: 2m.png] = 3 i 4
[Obrazek: 3m.png] = 5 i 6
[Obrazek: 4m.png] = 7 i 8 (takie słabsze ósemki, niektóre naciągane)
[Obrazek: 5m.png] = 8 i 9 (mocniejsze ósemki/ takie, przy których rozważam danie dziewiątki)
[Obrazek: 6m.png] = 10 (czyli maksymalne oceny w obu skalach)


Kill Bill 2 - Druga część dylogii Tarantino jest dla mnie od zawsze słabsza od pierwszej. Wpływ na to ma kilka czynników. Volume 1 zaczynał się mocno od zajebistej akcji i kończył rozpierduchą jakich mało. Przy tym był tak krótki, że nie było miejsca na oderwanie wzroku od ekranu. W dwójce niestety wszystko zaczyna się powoli, film nabiera tępa dopiero przy treningu u Pai Mei, ale ostatni rozdział znowu wszystko hamuje. Przez to Vol. 2 jest po prostu mniej ciekawy/nudniejszy. Na niekorzyść wpływa też fakt, że Mamba zabija w tej części tylko JEDNĄ osobę (w dodatku tak fajną, że chciałoby się, aby jej nie zabijała), a przecież to miała być krwawa zemsta. Jednak KB2 również uwielbiam, dzięki fantastycznej roli Davida Carradine'a (Bill), zupełnie innej ale równie genialnej muzyce (jak ja uwielbiam wszystko co stworzył Morricone), i za jedną z najlepszych scen jakie kiedykolwiek nakręcił Tarantino, która łączy oba te elementy:

Ocena: 9/10 [Obrazek: 5m.png]

Odpowiedz
Nie prościej zrobić 10 gwiazdek albo sześciostopniową skalę? :P

Odpowiedz
http://forumkmf.pl/Thread-Kill-Bill-re%C5%BC-Quentin

Czy jest jakiś powód dla którego te posty nie są pisane w temacie o filmie?

Odpowiedz
Jeden - dotychczasowy brak mojej wiedzy o jego istnieniu. ;)

(21-12-2012, 12:05)Doveling napisał(a): Nie prościej zrobić 10 gwiazdek albo sześciostopniową skalę? :P

Już o tym pisałem. Zawsze oceniam w sześciostopniowej skali, ale dodaje też oceny 1-10, żeby było jasne na ile oceniam film na filmwebie.

Odpowiedz
Delgo- szerzej znany jako "film z którego zgapiał Avatar"
[Obrazek: 11164880_det.jpg]

W obsadzie mnóstwo znanych twarzy a raczej głosów. Ponoc był drogi więc pewnie poszło na ich gaże.To

W wielkim skrócie: zbyt poważny dla dzieci, zbyt infantylny dla dorosłych (choc dla dzieci pewnie też). Zresztą te elementy infantylno-komediowe są tak żałosne, że od razu widać, że pisał to jakiś sztywniak.

- czemu to drzewo płonie?
- czemu to drzewo płonie?
- czemu to drzewo płonie?


Ja pier... Już widzę tego gościa, który leżał ze śmeichu kiedy pisał tą scenę...

Choć wytrzymałem połowę to ocenie go- tak na 2/10. Może 3/10.
welcome to prime time bitch!

Kenner, just in case we get killed, I wanted to tell you, you have the biggest dick I've ever seen on a man.

Odpowiedz
Delgo nie był drogi, kosztował 40 mln$, jak na amerykańską animację są to grosze.

Odpowiedz
Hide and Seek - co za bullshit, co za gówno, co za bezsensowny film. Najgorszy syf od Shyamalana jest lepszy. HaS przez dużą część jest wciągającym thrillerem, ale końcówka jest tak bzdurna, tak kretyńska, że po prostu w sekundę zaciera całkiem dobre wrażenie budowane przez 70 minut.

Uwierzę, że autor scenariusza był przekonany o swojej błyskotliwości, ale po nie dam wiary, że skrypt przeszedł przez całą machinę produkcyjną i przez pokazy testowe i nikt, absolutnie nikt nie powiedział: hej, chłopaki, ależ to jest debilizm! A zresztą widzę, że istnieją 4 alternatywne zakończenia (jest też z UFO?), co znaczy, że sami nie wiedzieli, co kręcą.

Szkoda. Film miał potencjał na przyzwoity thriller, miał piękne zdjęcia Wolskiego, miał przyzwoite aktorstwo. Dupa, zakończenie to wszystko neguje. 1/10. Co za strata czasu.

P.S.
Końcowy one-liner to taka żenada, że japierdolę - nie wierzę, nie wierzę że żaden z aktorów nie powiedział reżyserowi, żeby pocałował się w dupę z takim filmidłem.

Odpowiedz
Flight (2012)

Kiedyś tam widziałem zwiastun ale niezbyt wiele z niego pamiętałem oprócz przekręconego samolotu, po opisie spodziewałem się dość ckliwego dramatu o bohaterze z własnymi problemami. Potem zobaczyłem R-kę i pomyślałem, że pewnie pijany Denzel rzuca parę fucków i tyle. Jakże wielkie było moje zdziwienie gdy okazało się, że w przeciągu pierwszych 30 minut otrzymujemy:
Potem, gdy Zemeckis już się wyszumi po tylu latach bajek, cały film mocno się uspokaja, skręcając na dość standardowe tory opowieści o uzależnieniu choć potrafi zaskoczyć paroma scenami i piękną końcówką. Denzel jest rzeczywiście rewelacyjny ale każda z organizacji która wyróżnia również Goodmana chyba pomyliła tytuły filmów i pewnie chciała wpisać Argo (tak podejrzewam bo nie widziałem). Duży John gra tutaj takie połączenie Sobchaka i Lebowskiego, nieźle ale bez zachwytów. Jeśli ktokolwiek równa się tutaj z Washingtonem to Melissa Leo w swojej małej rólce pod koniec filmu.

7/10


Odpowiedz
Tak, dzięki uprzejmości Amerykańskiej Akademii Filmowej.

Odpowiedz
To znak, że wyścig oscarowy wchodzi właśnie w decydującą fazę ;)

Odpowiedz
I dlatego lubię Oskary;)

Odpowiedz
Czy coś jeszcze ciekawego trafiło pod rozwagę Akademii?

Odpowiedz
Kopie wszystkich tytułów prowadzących kampanie łącznie z "Django" i "Hobbitem" zostały już rozesłane do członków Akademii ale do sieci trafiły jak na razie jedynie "Flight" i "The Perks of Being a Wallflower".

Odpowiedz
Czy te kopie nie są nijak znakowane? Przecież taki przeciek może nawet pogrążyć film, więc dziwi mnie, że nikt o to niedba.
"to że gej sobie nie może wziąć ślubu to jest sprawa kościoła" - vast

Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  






Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  ALARM! NADCHODZI KOLEJNY REMAKE! czyli wszystko o remake'ach Mierzwiak 1,244 242,949 14-04-2026, 18:15
Ostatni post: shamar
  Pętla czasowa czyli motyw dnia świstaka w filmach Craven 91 23,785 07-08-2025, 14:13
Ostatni post: shamar
  Prekognicja, czyli oceń film, który zaraz obejrzysz military 77 28,193 04-03-2017, 00:43
Ostatni post: Juby
  Dłuższa piłka, czyli coś dla kino maniaków od kino maniaków wika 3 4,446 02-12-2013, 19:10
Ostatni post: Bucho
  Prawdziwy film, czyli istota kina Bodzio 22 8,743 07-08-2011, 20:23
Ostatni post: MauZ
  Starocie filmowe, czyli trochę klasyki Eorath 44 17,344 20-12-2010, 19:03
Ostatni post: szopman
  Krótka piłka, czyli mini-recenzje military 6,447 721,679 11-04-2009, 16:35
Ostatni post: Negrin
  Parada banału, czyli wpływ formy filmu na odbiór fabuły;) Mental 167 31,152 26-03-2008, 09:55
Ostatni post: D'mooN
  [oddzielony] Krótka piłka, czyli mini-recenzje 0 324 Mniej niż 1 minutę temu
Ostatni post:



Użytkownicy przeglądający ten wątek:
6 gości