(22-12-2012, 22:11)Cator napisał(a): Sorry panowie, ale niektórzy tutaj osiągneli już naprawdę absurdalny poziom czepialstwa i jakieś totalnie skrzywione podejście do tego filmu.Może dlatego, że z każdym dniem wydaje się gorszy i im dłużej się o nim myśli, tym pojawia się więcej kwiatków? Już o tym pisaliśmy. Podczas seansu masz wyłączony mózg. Chłoniesz doskonałe technicznie zdjęcia Pfistera, nieprzyzwoicie głośną muzykę Zimmera i zwyczajnie dajesz się ponieść filmowi. To się nazywa magia kina. Problem zaczyna się w momencie, gdy zaczynasz analizować to, co obejrzałeś, gdy zaczynasz o tym myśleć, rozbierać na czynniki pierwsze. Bez głosu Bane'a (który jest 10 razy głośniejszy niż powinien) drażniącego bębenki, bez spektakularnych panoram miasta łechtających gałki oczne i Catwoman działającej na inne obszary ciała.
To naprawdę niebywałe, jak fatalnie ten film się "starzeje". Jednym obrazom zabiera to dekady, temu - miesiące.
Cytat:A co w tym motywie niby żenującego? Facet uciekł z wiezienia i zaczął robić rozróbę na wschodzie, wywołując kilka puczy i rewolucji, jednocześnie wyróżniając się bezwzględnością i maską. Logiczne, że krążą o nim opowieści w jego stronach. Masz dziwny miernik tego co jest żenadą.Powinienem zacząć teraz kwestię tego, że skoro Bane jest poszukiwany przez CIA, to jego wizerunek powinien być powszechnie znany, ale nie chcę pogrążać tego filmu jeszcze bardziej :)
Cytat:Rotfl. Serio?Serio. Z czym masz znowu problem?
(23-12-2012, 00:04)shamar napisał(a): Jak taki Blake wykombinował, że Wayne to Batman kiedy nie wykombinował tego przez lata Gordon?Widział to w jego oczach :D
23-12-2012, 00:08





