Kilka grudniowych czytanek, plus podsumowanie roku, z którego dumny tym razem aż tak nie jestem:
Trafny wybór
Joanne Kathleen Rowling
Spore zaskoczenie, muszę przyznać! Przede wszystkim tym, jak sprawnie autorka porusza się w obrębach powieści obyczajowej, w sposób niezwykle plastyczny, czasem niezwykle przejmujący, obrazując małomiasteczkowe, zróżnicowane klasowo, angielskie społeczeństwo. Nie odnajduję w tej powieści wielu słabych punktów - zarówno środowisko ludzi młodych, u progu dorosłości poszukujących swojej drogi, i borykających się z większymi - zazwyczaj - bądź mniejszymi problemami, jak i dorosłych, uwikłanych w sieć związków, zależności, targanych niespełnionymi marzeniami, jak i zniszczonych doświadczeniami - wszystko to zostało oddane w sposób wręcz perfekcyjny. Choć autorka nie głosi tu żadnych prawd objawionych i skupia się jedynie na sportretowaniu skrawka życia małej osady, to robi w to sposób skłaniający do zastanowienia i refleksji.
Minus, w zasadzie, tylko jeden - trzykrotne wykorzystanie pewnego motywu, z włamaniem się na serwer rady gminy (czy, jak to się w Anglii nazywa?) wydawało mi się jedynym przejawem braku pomysłu na jakiś oryginalny zwrot w fabule. No, ale nie o to chodzi w tej książce.
Podsumowując, bardzo dobra obyczajówka, świetnie oddane realia, pełnowymiarowe postaci, i mocne, podsumowujące ogólny, pesymistyczny wydźwięk tej historii, zakończenie.
Polski tytuł, absolutnie nie jest "trafnym wyborem" ze strony wydawcy. "Tymczasowy wakat", może nie tak nośny, ale byłby tu zdecydowanie bardziej adekwatny.
Ocena: 7/10
Atlas chmur
David Mitchell
"Atlas chmur" był dla mnie cudowną podróżą przez wieki i urzekającym wręcz melanżem gatunków i stylów literackich, początkowo nieco dezorientującym, ostatecznie jednak okazującym się zaplanowanym w najdrobniejszym detalu dziełem. Uwielbiam podobne temu zabiegi literackie, a ta bardzo luźno szyta powieść szkatułkowa jest jednym z najbardziej interesujących i kunsztownych dzieł takich przedstawicielem.
W zasadzie ciężko mi - po poznaniu całości - podzielić poszczególne historie na słabsze, bądź lepsze, ale przyznam, że początkowo nieco nużyła mnie historia kompozytora. W drugiej jednak jej części znużenie owo zostało mi wynagrodzone z nawiązką i w zasadzie pewna jej smutna liryka sprawiła, że była jedną z najbardziej emocjonalnych doznań z obcowania z tą książką.
"Atlas chmur" to powieść dla każdego, niewzbraniającego się przed eksplorowaniem różnych przestrzeni literackich, bibliofila. I, śmiało można powiedzieć, że każdy powinien znaleźć tu coś dla siebie - jest powieść podróżnicza, romantyczna, opowieść stylizowana na thriller z lat siedemdziesiątych, historie z pogranicza fantasy i, wybitnego moim zdaniem, science-fiction, jak również co najmniej przyzwoity kawałek satyry i komedii. A wszystko to oparte na znakomitym, zróżnicowanym stylistycznie warsztacie literackim.
Czy ktokolwiek kochający książki może chcieć czegoś (i dostać coś) więcej? Dla mnie najlepsza rzecz, jaką dane mi było przeczytać w 2012 roku.
Ocena: 9/10
Modlitwy o deszcz
Dennis Lehane
Powieść, jak zwykle świetnie napisana, aczkolwiek pod względem stopnia skomplikowania intrygi, zdecydowanie słabsza od tego, do czego przyzwyczaił mnie Lehane. Jej braki dają o sobie znać w końcówce, kiedy ma się wrażenie, że autor na siłę stara się zaskoczyć czytelnika, mimo, iż wcześniej wyłożył już większość kart na stół. Coraz bardziej irytującym staje się dla mnie fakt, że pisarz zaczyna korzystać z tych samych trików - najsłabszym z nich jest dla mnie (mimo uwielbienia dla samej postaci) wprowadzanie do akcji osiłka, Bubby Rogowskiego, który jest w patowych sytuacjach typowym "gdzie diabeł nie może" game-changerem.
Mimo powyższych mankamentów, mamy tu do czynienia z przyzwoitym kawałkiem - że tak to nazwę - współczesnego kryminału noire, z solidnie nakreślonymi realiami, wielowymiarowymi postaciami i znakomitymi dialogami. Lehane pisze na tyle "filmowo", że od książki nie sposób oderwać się i czytać kawałek po kawałku. "Modlitwy o deszcz" czyta się po prostu jednym tchem.
Polecam, pomimo odrobiny wtórności w stosunku do poprzednich odsłon cyklu.
Ocena: 7/10
Cieplarnia
Brian W. Aldiss
Jakże odmienna, od najbardziej rozpropagowanego w literaturze science-fiction "modelu", wizja świata po apokalipsie. Inna, aczkolwiek nie mniej przygnębiająca, bliska temu, czym uraczył nas w swoim "Wehikule czasu" Wells. Świat zdominowany przez florę, której przedstawiciele na przestrzeni wieków nauczyli się kopiować najbardziej przydatne cechy świata zwierzęcego, a przy tym umniejszenie roli człowieka, zrównanie go z niczym nie znaczącym pyłkiem na wietrze - te idee, w połączeniu z nieco baśniową narracją, po prostu urzekają i w niesamowity sposób zagnieżdżają się w głowie, niejednokrotnie, nawet długo po skończeniu lektury, skłaniają do refleksji nad tym, jak złudne okazać się może panowanie człowieka nad lądami i oceanami, i jak niewiele wystarczy, byśmy stali się, tym, czym teraz są dla nas owady i rośliny.
Znakomita lektura z pogranicza fantasy i science-fiction, niekwestionowany klasyk i "must read" dla każdego miłośnika obu gatunków!
Ocena: 8/10
Wiosna Helikonii
Brian W. Aldiss
Niezwykle klimatyczna opowieść, ponownie - jak u w przypadku "Cieplarni" - z pogranicza science-fiction i fantasy, , jednakowoż, ze wskazaniem na ten drugi gatunek. Całość utrzymana w stylu, przywodzącym na myśl wikińskie sagi, natomiast sposobem prowadzenia bohaterów i narracji, niejednokrotnie kojarząca się z "Filarami Ziemi" Kena Folletta. Los postaci i zwroty akcji częstokroć zaskakują a meandry fabuły co rusz kluczą kompletnie nieprzewidywalnymi torami.
Znakomitym zabiegiem jest wprowadzenie ustawienie "na poboczu" fabuły "obserwatora", który tłumaczy wydarzenia rozgrywające się na Helikonii z naukowego punktu widzenia. Nie chcąc wiele zdradzać, nie napiszę więcej - tyle tylko, że jest to posunięcie w swej prostocie znakomite, i świetnie wypada zestawienie quasi-średniowiecznej kultury i wierzeń mieszkańców tego świata, z naukowym "objaśniaczem" zachodzących na Helikonii gigantycznych przemian.
Minusem jest jedynie to, że akcja pierwszego tomu cyklu zostaje zawieszona, dosłownie, tuż przed momentem oczekiwanej przeze mnie kulminacji - owszem, zaostrza to apetyt na ciąg dalszy, ale w sposób, pozostawiający spory niedosyt.
Książkę zdecydowanie polecam!
Ocena: 7/10
Statystyka z rok 2012, spadek formy, w porównaniu z rokiem 2011, ale i więcej czasu poświęciłem na rzeczy mniej szlachetne, a i pożyć też trzeba było trochę :)
Ilość przeczytanych książek: 58
Łączna ilość stron: 25208
Najwyżej oceniona książka w 2012: "Atlas chmur" Davida Mitchella
Rozczarowanie roku: "Świat bez końca" Kena Folleta
I to tyle. Na ten (tamten) rok.
Trafny wybór
Joanne Kathleen Rowling
Spore zaskoczenie, muszę przyznać! Przede wszystkim tym, jak sprawnie autorka porusza się w obrębach powieści obyczajowej, w sposób niezwykle plastyczny, czasem niezwykle przejmujący, obrazując małomiasteczkowe, zróżnicowane klasowo, angielskie społeczeństwo. Nie odnajduję w tej powieści wielu słabych punktów - zarówno środowisko ludzi młodych, u progu dorosłości poszukujących swojej drogi, i borykających się z większymi - zazwyczaj - bądź mniejszymi problemami, jak i dorosłych, uwikłanych w sieć związków, zależności, targanych niespełnionymi marzeniami, jak i zniszczonych doświadczeniami - wszystko to zostało oddane w sposób wręcz perfekcyjny. Choć autorka nie głosi tu żadnych prawd objawionych i skupia się jedynie na sportretowaniu skrawka życia małej osady, to robi w to sposób skłaniający do zastanowienia i refleksji.
Minus, w zasadzie, tylko jeden - trzykrotne wykorzystanie pewnego motywu, z włamaniem się na serwer rady gminy (czy, jak to się w Anglii nazywa?) wydawało mi się jedynym przejawem braku pomysłu na jakiś oryginalny zwrot w fabule. No, ale nie o to chodzi w tej książce.
Podsumowując, bardzo dobra obyczajówka, świetnie oddane realia, pełnowymiarowe postaci, i mocne, podsumowujące ogólny, pesymistyczny wydźwięk tej historii, zakończenie.
Polski tytuł, absolutnie nie jest "trafnym wyborem" ze strony wydawcy. "Tymczasowy wakat", może nie tak nośny, ale byłby tu zdecydowanie bardziej adekwatny.
Ocena: 7/10
Atlas chmur
David Mitchell
"Atlas chmur" był dla mnie cudowną podróżą przez wieki i urzekającym wręcz melanżem gatunków i stylów literackich, początkowo nieco dezorientującym, ostatecznie jednak okazującym się zaplanowanym w najdrobniejszym detalu dziełem. Uwielbiam podobne temu zabiegi literackie, a ta bardzo luźno szyta powieść szkatułkowa jest jednym z najbardziej interesujących i kunsztownych dzieł takich przedstawicielem.
W zasadzie ciężko mi - po poznaniu całości - podzielić poszczególne historie na słabsze, bądź lepsze, ale przyznam, że początkowo nieco nużyła mnie historia kompozytora. W drugiej jednak jej części znużenie owo zostało mi wynagrodzone z nawiązką i w zasadzie pewna jej smutna liryka sprawiła, że była jedną z najbardziej emocjonalnych doznań z obcowania z tą książką.
"Atlas chmur" to powieść dla każdego, niewzbraniającego się przed eksplorowaniem różnych przestrzeni literackich, bibliofila. I, śmiało można powiedzieć, że każdy powinien znaleźć tu coś dla siebie - jest powieść podróżnicza, romantyczna, opowieść stylizowana na thriller z lat siedemdziesiątych, historie z pogranicza fantasy i, wybitnego moim zdaniem, science-fiction, jak również co najmniej przyzwoity kawałek satyry i komedii. A wszystko to oparte na znakomitym, zróżnicowanym stylistycznie warsztacie literackim.
Czy ktokolwiek kochający książki może chcieć czegoś (i dostać coś) więcej? Dla mnie najlepsza rzecz, jaką dane mi było przeczytać w 2012 roku.
Ocena: 9/10
Modlitwy o deszcz
Dennis Lehane
Powieść, jak zwykle świetnie napisana, aczkolwiek pod względem stopnia skomplikowania intrygi, zdecydowanie słabsza od tego, do czego przyzwyczaił mnie Lehane. Jej braki dają o sobie znać w końcówce, kiedy ma się wrażenie, że autor na siłę stara się zaskoczyć czytelnika, mimo, iż wcześniej wyłożył już większość kart na stół. Coraz bardziej irytującym staje się dla mnie fakt, że pisarz zaczyna korzystać z tych samych trików - najsłabszym z nich jest dla mnie (mimo uwielbienia dla samej postaci) wprowadzanie do akcji osiłka, Bubby Rogowskiego, który jest w patowych sytuacjach typowym "gdzie diabeł nie może" game-changerem.
Mimo powyższych mankamentów, mamy tu do czynienia z przyzwoitym kawałkiem - że tak to nazwę - współczesnego kryminału noire, z solidnie nakreślonymi realiami, wielowymiarowymi postaciami i znakomitymi dialogami. Lehane pisze na tyle "filmowo", że od książki nie sposób oderwać się i czytać kawałek po kawałku. "Modlitwy o deszcz" czyta się po prostu jednym tchem.
Polecam, pomimo odrobiny wtórności w stosunku do poprzednich odsłon cyklu.
Ocena: 7/10
Cieplarnia
Brian W. Aldiss
Jakże odmienna, od najbardziej rozpropagowanego w literaturze science-fiction "modelu", wizja świata po apokalipsie. Inna, aczkolwiek nie mniej przygnębiająca, bliska temu, czym uraczył nas w swoim "Wehikule czasu" Wells. Świat zdominowany przez florę, której przedstawiciele na przestrzeni wieków nauczyli się kopiować najbardziej przydatne cechy świata zwierzęcego, a przy tym umniejszenie roli człowieka, zrównanie go z niczym nie znaczącym pyłkiem na wietrze - te idee, w połączeniu z nieco baśniową narracją, po prostu urzekają i w niesamowity sposób zagnieżdżają się w głowie, niejednokrotnie, nawet długo po skończeniu lektury, skłaniają do refleksji nad tym, jak złudne okazać się może panowanie człowieka nad lądami i oceanami, i jak niewiele wystarczy, byśmy stali się, tym, czym teraz są dla nas owady i rośliny.
Znakomita lektura z pogranicza fantasy i science-fiction, niekwestionowany klasyk i "must read" dla każdego miłośnika obu gatunków!
Ocena: 8/10
Wiosna Helikonii
Brian W. Aldiss
Niezwykle klimatyczna opowieść, ponownie - jak u w przypadku "Cieplarni" - z pogranicza science-fiction i fantasy, , jednakowoż, ze wskazaniem na ten drugi gatunek. Całość utrzymana w stylu, przywodzącym na myśl wikińskie sagi, natomiast sposobem prowadzenia bohaterów i narracji, niejednokrotnie kojarząca się z "Filarami Ziemi" Kena Folletta. Los postaci i zwroty akcji częstokroć zaskakują a meandry fabuły co rusz kluczą kompletnie nieprzewidywalnymi torami.
Znakomitym zabiegiem jest wprowadzenie ustawienie "na poboczu" fabuły "obserwatora", który tłumaczy wydarzenia rozgrywające się na Helikonii z naukowego punktu widzenia. Nie chcąc wiele zdradzać, nie napiszę więcej - tyle tylko, że jest to posunięcie w swej prostocie znakomite, i świetnie wypada zestawienie quasi-średniowiecznej kultury i wierzeń mieszkańców tego świata, z naukowym "objaśniaczem" zachodzących na Helikonii gigantycznych przemian.
Minusem jest jedynie to, że akcja pierwszego tomu cyklu zostaje zawieszona, dosłownie, tuż przed momentem oczekiwanej przeze mnie kulminacji - owszem, zaostrza to apetyt na ciąg dalszy, ale w sposób, pozostawiający spory niedosyt.
Książkę zdecydowanie polecam!
Ocena: 7/10
Statystyka z rok 2012, spadek formy, w porównaniu z rokiem 2011, ale i więcej czasu poświęciłem na rzeczy mniej szlachetne, a i pożyć też trzeba było trochę :)
Ilość przeczytanych książek: 58
Łączna ilość stron: 25208
Najwyżej oceniona książka w 2012: "Atlas chmur" Davida Mitchella
Rozczarowanie roku: "Świat bez końca" Kena Folleta
I to tyle. Na ten (tamten) rok.
https://the-twilight-area.com/ - strona poświęcona serialowi "The Twilight Zone"
http://www.strefamrokupodcast.pl/ - podcast o "Strefie Mroku"
https://readersinitiative.podbean.com/ - podcast o literaturze wszech treści
http://www.strefamrokupodcast.pl/ - podcast o "Strefie Mroku"
https://readersinitiative.podbean.com/ - podcast o literaturze wszech treści
01-01-2013, 22:17 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 01-01-2013, 22:17 przez BezcelowyAlbatros.)





