Oglądać musicale niezmiernie lubię, a na Nędzników czekam ze zniecierpliwieniem - jest to jedna z ulubionych powieści (choć to stawia poprzeczkę wyżej, bo oczekiwania względem ekranizacji są jeszcze większe). Mówiono, że Hooper zarżnął ten film, ale widzę po prostu, że miał tylko swoją wizję, która nie wszystkim się spodobała. Cieszę się, Desjudi, że podobało Ci się, wszak zauważyłem, iż mamy podobny gust. Ale powiedz mi jeszcze, porównując Nędzników choćby do takiego Skrzypka na dachu, który cenisz wyżej?
27-01-2013, 18:04





