(30-01-2013, 01:19)Snuffer napisał(a): Cohen i Carter irytowali jak cholera, nie mówcie że takie było ich zadanie.
Epizody z Thenardierami wyszły groteskowo, bo pewnie taki był zamiar twórców, dlatego właśnie tak zagrali. ;-)
Hooper miał swoją wizję ekranizacji i tą wizją podzielił publiczność. Może to i przypadek (za krótki odstęp czasu), ale tak się złożyło, że w tamtym roku film, będący hołdem dla kina niemego zauroczył członków Akademii i nie tylko. Tym razem, Hooper odświeżył klasyczny musical, jednak z nieco gorszym rezultatem.
Abstrahując od powżyszego, na seansie Nędzników bawiłem się dobrze a to najważniejsze. W przypadku ujemnych aspektów najbardziej w oczy raziła mnie chyba spieprzona postać Javerta. Nie popisali się zarówno scenarzyści, jak i Crowe. Na ekranie nie odczułem tej bezwględności, stanowczości, a już tym bardziej nie przemówiła do mnie scena wewnętrznej przemiany (a raczej rozdarcia), która wiadomo jak się zakończyła. Tak czy siak jest to kawał solidnego kina. 8/10
30-01-2013, 09:58





