No to żółwie powtórzone.
I - po latach wypada naprawdę solidnie i, co ważniejsze, atrakcyjnie i efektownie. Tytułowe żółwie wyglądają naprawdę super i lubi je się, a przy tym fajnie rozbudowane są między nimi relacje i nie są to chodzące kłody drewna. Na plus April - może żadna superlaska, ale sympatyczna, urocza kobitka, w której można się zadurzyć. Casey też spoko - rozwaliło mnie alfabetyczne przerzucanie się gównem między nim, a Donatello (w ogóle podoba mi się chemia między postaciami). Shredder też git - koleś bez cienia wątpliwości ma jedno z najlepszych wejść bad guyów ever (oczywiście w najbardziej klasycznym tego słowa znaczeniu). Technicznie też trudno coś zarzucić (epoka wznowień, to kurde mogliby w końcu wydać score pełny!), a na deser fajny humor, parę one-linerów i nawet niezłe walki (choć niekiedy żółwie ruszają się jednak za pokracznie). Na minus fakt, że może nie wszystko do końca się tu lepi (na dobrą sprawę dość szybko tożsamość naszych wojowników zostaje zaakceptowana), jest parę sucharów, niektóre wątki są słabo nakreślone (co właściwie powoduje Shredderem - tworzy ten FC ot tak czy jest w tym coś więcej?), no i mimo wszystko jest to lekko naiwny film, ale w końcu o zmutowanych żółwiach, więc trudno się bardzo czepiać - zwłaszcza, że to jeszcze stare dobre PG, które jest bardziej poważne i konsekwentne od niektórych dzisiejszych R. Tak czy siak bawiłem się przednio. Cowabunga!
7+ / 10
II - auć! Punkt wyjściowy był nawet niezły - zemsta Shreddera i powtórka z mutacji połączona z genezą powstania. Szkoda jedynie, że film mocno poszedł w slapstick, żenujący humor i infantylność. Także nowi bohaterowie są o kant dupy. Mały pizza man umie kopać, ale to na tyle, bo poza tym jest mega wkurzający. Nowa April jest lepszą laską, ale paradoksalnie aktorka mniej mi się podobała w tej roli, a i podmiana połowy składu żółwi wyszła tak sobie. Brak Caseya mocno odczuwalny, nowi bohaterowie kompletnie niewykorzystani, tak jak i parę co fajniejszych patentów (super Shredder miał potencjał, a wyszedł żenująco), a finał na dyskotece to mega żenada. Dobrze, że chociaż wygląd żółwi się mocno nie zmienił, choć z drugiej strony szkoda, że go nie udoskonalili - biorąc pod uwagę złotą zasadę sequeli chętnie zobaczyłbym więcej sztuczek z chowaniem się do skorupy lub innych żółwich sztuczek. Rozumiem czemu podobało mi się to za gówniarza, bo film przynajmniej od strony wizualnej robi wrażenie (nie ma to jak animatronika!), niemniej dzisiaj trudno oglądać to na trzeźwo. Chevy Nova?
4+ / 10
III - właściwie j.w. pomysł z wysłaniem żółwii do Japonii sam w sobie ok, jak i połączenie tego z lokalnymi legendami. Ale wykonanie jest masakrycznie złe. Film jest jeszcze bardziej głupi i infantylny niż sequel - tu właściwie każda scena opiera się na dowcipie słownym lub fizycznym, tudzież wypowiadaniem sucharów. Fakt, parę takich wyszło, ale większość przyprawia raczej o ból zębów. Także postępowanie bohaterów to WTF?, a walki (i ogólnie technikalia) są tym razem porażająco złe. No i film jedzie na mocnych kliszach nawet jak na film dla smarkaczy. Jest jednak parę solidnych punktów - ponownie muzyka, ponownie Casey i niezły bad guy. Wymęczyłem się jednak ostro. I czy wydaje mi się, czy żółwie z filmu na film zmieniają swoją fakturę na coraz bardziej plastikową i mają coraz więcej tych beznadziejnych kropek na ciele? I czemu Splinter wygląda coraz młodziej? Uhhh... Perestroika?
4- / 10
I - po latach wypada naprawdę solidnie i, co ważniejsze, atrakcyjnie i efektownie. Tytułowe żółwie wyglądają naprawdę super i lubi je się, a przy tym fajnie rozbudowane są między nimi relacje i nie są to chodzące kłody drewna. Na plus April - może żadna superlaska, ale sympatyczna, urocza kobitka, w której można się zadurzyć. Casey też spoko - rozwaliło mnie alfabetyczne przerzucanie się gównem między nim, a Donatello (w ogóle podoba mi się chemia między postaciami). Shredder też git - koleś bez cienia wątpliwości ma jedno z najlepszych wejść bad guyów ever (oczywiście w najbardziej klasycznym tego słowa znaczeniu). Technicznie też trudno coś zarzucić (epoka wznowień, to kurde mogliby w końcu wydać score pełny!), a na deser fajny humor, parę one-linerów i nawet niezłe walki (choć niekiedy żółwie ruszają się jednak za pokracznie). Na minus fakt, że może nie wszystko do końca się tu lepi (na dobrą sprawę dość szybko tożsamość naszych wojowników zostaje zaakceptowana), jest parę sucharów, niektóre wątki są słabo nakreślone (co właściwie powoduje Shredderem - tworzy ten FC ot tak czy jest w tym coś więcej?), no i mimo wszystko jest to lekko naiwny film, ale w końcu o zmutowanych żółwiach, więc trudno się bardzo czepiać - zwłaszcza, że to jeszcze stare dobre PG, które jest bardziej poważne i konsekwentne od niektórych dzisiejszych R. Tak czy siak bawiłem się przednio. Cowabunga!
7+ / 10
II - auć! Punkt wyjściowy był nawet niezły - zemsta Shreddera i powtórka z mutacji połączona z genezą powstania. Szkoda jedynie, że film mocno poszedł w slapstick, żenujący humor i infantylność. Także nowi bohaterowie są o kant dupy. Mały pizza man umie kopać, ale to na tyle, bo poza tym jest mega wkurzający. Nowa April jest lepszą laską, ale paradoksalnie aktorka mniej mi się podobała w tej roli, a i podmiana połowy składu żółwi wyszła tak sobie. Brak Caseya mocno odczuwalny, nowi bohaterowie kompletnie niewykorzystani, tak jak i parę co fajniejszych patentów (super Shredder miał potencjał, a wyszedł żenująco), a finał na dyskotece to mega żenada. Dobrze, że chociaż wygląd żółwi się mocno nie zmienił, choć z drugiej strony szkoda, że go nie udoskonalili - biorąc pod uwagę złotą zasadę sequeli chętnie zobaczyłbym więcej sztuczek z chowaniem się do skorupy lub innych żółwich sztuczek. Rozumiem czemu podobało mi się to za gówniarza, bo film przynajmniej od strony wizualnej robi wrażenie (nie ma to jak animatronika!), niemniej dzisiaj trudno oglądać to na trzeźwo. Chevy Nova?
4+ / 10
III - właściwie j.w. pomysł z wysłaniem żółwii do Japonii sam w sobie ok, jak i połączenie tego z lokalnymi legendami. Ale wykonanie jest masakrycznie złe. Film jest jeszcze bardziej głupi i infantylny niż sequel - tu właściwie każda scena opiera się na dowcipie słownym lub fizycznym, tudzież wypowiadaniem sucharów. Fakt, parę takich wyszło, ale większość przyprawia raczej o ból zębów. Także postępowanie bohaterów to WTF?, a walki (i ogólnie technikalia) są tym razem porażająco złe. No i film jedzie na mocnych kliszach nawet jak na film dla smarkaczy. Jest jednak parę solidnych punktów - ponownie muzyka, ponownie Casey i niezły bad guy. Wymęczyłem się jednak ostro. I czy wydaje mi się, czy żółwie z filmu na film zmieniają swoją fakturę na coraz bardziej plastikową i mają coraz więcej tych beznadziejnych kropek na ciele? I czemu Splinter wygląda coraz młodziej? Uhhh... Perestroika?
4- / 10
Don't play with fire, play with Mefisto...
http://www.imdb.com/user/ur10533416/ratings
http://www.imdb.com/user/ur10533416/ratings
01-02-2013, 02:06 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 01-02-2013, 02:07 przez Mefisto.)





