Jak dla mnie bezapelacyjnie najlepszy do tej pory film Smarzowskiego. Obok Długu i Psów topowy polski film.
Nie będę klepał o zaletach bo przedmówcy spisali się na medal już:)
Ale dwie sprawy.
W kinie byłem paczką, w tym dwóch "niegrzecznych" policjantów, którzy padali co rusz na glebę, aczkolwiek w kilku momentach potrafili przywołac sytuacje, czy to własne czy też kolegów, w których przegięli jeszcze bardziej (jak np niekontrolowany pożar 3 altanek na działkach podczas jednej impry, sprawdzenie działania paralizatora na jakimś nawalonym menelu tak dla czystej ciekawości...). Ogólnie, chłopaki byli zadowoleni ze sposobu ich sportretowania choc nie ma się tu czym zbytnio chwalic. Żaden z nich nie zetknął się oczywiście z takim wkrętem jak Król ale codziennośc filmowa była dla nich bliska i absolutnie nie uważają aby film był pod tym względem jakoś mocno przegięty (poza oczywiście wypadkiem z dziwką bo tego empirycznie raczej nikt nie sprawdził:) )
Nie wiem jak u Was ale na mojej sali było minimum 30% osób w wieku emerytalnym lub zaraz przed jego osiągnięciem. Byłem w lekkim szoku pod tym względem (aż tak dobra kampania reklamowa? marka Smarzowski? może byli policjanci? nie wiem, ale pierwszy raz widziałem tyle osób starszych w kinie). No i teraz dochodzimy do momentu, w którym Smarzowski zabawia się w Tarantino, czyli gdy po około 40 minutach dynamicznie rozwijającej się fabuły, wzrastającego napięcia oraz zupełnej ciszy na sali kinowej nagle serwowana jest scenka z fruwającym wackiem. Sala wybucha bardzo długą i nieprzerwaną salwą śmiechu. Ale tylko w sektorach młodych. Dla tych 30% ta scena to było za dużo. Konsternacja, obrzydzenie, zniesmaczenie, odwracanie głowy, zasłanianie oczu, narzekanie i marudzenie, finalnie paw jednej babci do kubka po coli:D
I choc jej wyczyn był pionierskim w mej karierze wizyt do kina to jednak zgodnie, całą naszą paczkę, najbardziej w tej scenie jak i całym filmie rozwalił już etap szpitalny. Dziwka-wampirzyca z ujebaną całą gębą i futerkiem w barwy narodowe siedzi w poczekalni i żali się bidulka: "No co ja miałam/mogłam zrobic?"
Dokładnego tekstu nie pamiętam ale to był gwóźdź do trumny w szale śmiechu.
Jestem pozytywnie zaskoczony rolą Bartka Topy. Jeszcze kilka lat temu ten facet kojarzył mi się wyłącznie z jakimiś maślakami, cieciami i mamejami, których odgrywał w jakiś szajsach. Ostatni jego dobry akcent jaki kojarze przed partnerstwem ze Smarzowskim to wcielenie się w Senta w Trzecim Oficerze. Tutaj kozacki występ. .
No i to tyle, 9/10, czekam na kolejny film W.S.
PS. Ta dziwka nie musiała wcale nakręcic tej całej imprezy. Mogła po prostu ukraśc nagranie jednemu z jej członków jeśli tylko wiedziała gdzie szukac. Przy takich spotkaniach praktycznie zawsze znajdzie się ktoś kto chce miec potem haka na kogoś aby go wydymac. Szczególnie, że daje Królowi chyba identyczny długopis-pendrive jaki znalazł wcześniej w mieszkaniu Lisowskiego. Nieważne, dla mnie w tym filmie i tak wszystko hula.
Nie będę klepał o zaletach bo przedmówcy spisali się na medal już:)
Ale dwie sprawy.
W kinie byłem paczką, w tym dwóch "niegrzecznych" policjantów, którzy padali co rusz na glebę, aczkolwiek w kilku momentach potrafili przywołac sytuacje, czy to własne czy też kolegów, w których przegięli jeszcze bardziej (jak np niekontrolowany pożar 3 altanek na działkach podczas jednej impry, sprawdzenie działania paralizatora na jakimś nawalonym menelu tak dla czystej ciekawości...). Ogólnie, chłopaki byli zadowoleni ze sposobu ich sportretowania choc nie ma się tu czym zbytnio chwalic. Żaden z nich nie zetknął się oczywiście z takim wkrętem jak Król ale codziennośc filmowa była dla nich bliska i absolutnie nie uważają aby film był pod tym względem jakoś mocno przegięty (poza oczywiście wypadkiem z dziwką bo tego empirycznie raczej nikt nie sprawdził:) )
Nie wiem jak u Was ale na mojej sali było minimum 30% osób w wieku emerytalnym lub zaraz przed jego osiągnięciem. Byłem w lekkim szoku pod tym względem (aż tak dobra kampania reklamowa? marka Smarzowski? może byli policjanci? nie wiem, ale pierwszy raz widziałem tyle osób starszych w kinie). No i teraz dochodzimy do momentu, w którym Smarzowski zabawia się w Tarantino, czyli gdy po około 40 minutach dynamicznie rozwijającej się fabuły, wzrastającego napięcia oraz zupełnej ciszy na sali kinowej nagle serwowana jest scenka z fruwającym wackiem. Sala wybucha bardzo długą i nieprzerwaną salwą śmiechu. Ale tylko w sektorach młodych. Dla tych 30% ta scena to było za dużo. Konsternacja, obrzydzenie, zniesmaczenie, odwracanie głowy, zasłanianie oczu, narzekanie i marudzenie, finalnie paw jednej babci do kubka po coli:D
I choc jej wyczyn był pionierskim w mej karierze wizyt do kina to jednak zgodnie, całą naszą paczkę, najbardziej w tej scenie jak i całym filmie rozwalił już etap szpitalny. Dziwka-wampirzyca z ujebaną całą gębą i futerkiem w barwy narodowe siedzi w poczekalni i żali się bidulka: "No co ja miałam/mogłam zrobic?"
Dokładnego tekstu nie pamiętam ale to był gwóźdź do trumny w szale śmiechu.
Jestem pozytywnie zaskoczony rolą Bartka Topy. Jeszcze kilka lat temu ten facet kojarzył mi się wyłącznie z jakimiś maślakami, cieciami i mamejami, których odgrywał w jakiś szajsach. Ostatni jego dobry akcent jaki kojarze przed partnerstwem ze Smarzowskim to wcielenie się w Senta w Trzecim Oficerze. Tutaj kozacki występ. .
No i to tyle, 9/10, czekam na kolejny film W.S.
PS. Ta dziwka nie musiała wcale nakręcic tej całej imprezy. Mogła po prostu ukraśc nagranie jednemu z jej członków jeśli tylko wiedziała gdzie szukac. Przy takich spotkaniach praktycznie zawsze znajdzie się ktoś kto chce miec potem haka na kogoś aby go wydymac. Szczególnie, że daje Królowi chyba identyczny długopis-pendrive jaki znalazł wcześniej w mieszkaniu Lisowskiego. Nieważne, dla mnie w tym filmie i tak wszystko hula.
Hide, listen, watch, learn? And when the time is right, strike from the shadow...
08-02-2013, 13:18 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 08-02-2013, 13:22 przez melchet.)





